Kids Area - radosna przestrzeń na stoku

W wielu zagranicznych ośrodkach narciarskich, a nawet w niektórych w Polsce, znajdują się strefy narciarskie przeznaczone wyłącznie dla początkujących narciarzy. Zazwyczaj są to miejsca dobrze przemyślane. Jeśli jedziemy z dziećmi niezbyt dobrze czującymi się na nartach, warto pierwsze kroki skierować właśnie tam.

Dla zupełnie początkujących jest to prawie zupełnie płaski stok, odgrodzony od pozostałych tras narciarskich. Dzięki temu można mieć pewność, że żaden szalony, ciężki dorosły nie wjedzie w naszego dzieciaka rozpędzony i nie zrobi mu krzywdy. Stok jest zazwyczaj na tyle pochyły, by dało się zjeżdżać, na tyle jednak płaski, by nie dało się osiągnąć niewiarygodnej prędkości. Często zakończony jest wypłaszczeniem lub nawet lekkim podjazdem po górkę, by łatwo można było wyhamować, nawet gdy nie umie się jeszcze tego robić.

W kids area również wyciągi dostosowane są do potrzeb najmłodszych i najsłabiej jeżdżących. Można się spotkać z matą do podchodzenia. Jest to krótki odcinek czegoś w rodzaju wykładziny. Dziecko może na nim podchodzić w górę i narty nie ześlizgują się z żadną stronę. Pomaga to dziecku wyczuć narty i czuć się na nich pewniej. Nie musimy tam jednak spędzać zbyt wiele czasu, bo dużo przyjemniej jest korzystać z taśmy. Jest to szeroki gumowy pas, który wolniutko pnie się w górę. Dzięki jego gumowatości, narty nie zjeżdżają w tył, dziecko stoi pewnie i stabilnie. Zjazd z taśmy jest zazwyczaj skonstruowany tak, by dziecko zjeżdżało z niej samo i stawało na płaskim terenie.

Tekst o tym, jak używać wyciągów narciarskich z dziećmi.

W strefach przeznaczonych dla dzieci często są poustawiane różne rzeczy. Zazwyczaj są to pomoce naukowe służące oswojeniu narciarstwa.

Stok dla dzieci, czyli plac zabaw

Karuzela narciarska jest zbliżona wyglądem i sensem do karuzeli podwórkowej. Dzięki temu dzieci wiedzą, co się będzie działo (będzie się działo jeżdżenie w kółko) i podchodzą do tego tak jak do czegoś znajomego. Zamiast siedzieć w krzesełkach, łapią się uchwytów i jeżdżą w kółko po płaskim. Karuzela jest na prąd, kręci się spokojnie i nieśpiesznie. Dzieci nie myśląc wiele przybierają pozycję, która pomaga im utrzymać równowagę i nie wywrócić się.

Więcej o najmłodszych narciarzach znajdziecie w dziale DZIECKO serwisu Na narty.sport.pl

W kids area możemy również spotkać figury z pianki wielkości dziecka lub większe. Są one wkręcone w śnieg i nie da się ich przewrócić (Choć wiadomo, że dla dzieci nie ma rzeczy niemożliwych). Mają kształt zwierzątek/samochodzików, zazwyczaj w kolorowych kolorach. Można na takie figury wpadać i nic złego się nie stanie, bo są dostatecznie miękkie. Najczęściej ustawia się je w formie slalomu. Można dziecku zaproponować, by przejechało slalom poprawnie. Nie dla wszystkich jest oczywiste, z której strony przejechać obok którego zwierzątka, warto więc w tym trochę pomóc. (np. Lwa mijasz od strony wyciągu). To ułatwia naukę skrętów i wymusza je w odpowiednich momentach.

Czasami można napotkać bramy, często połączone we wspólny slalom ze zwierzakami. Z reguły są tak niskie, że dziecko musi się schylić, by pod nimi przejechać. To bardzo dobrze! Jeśli zacznie ćwiczyć kucanie i schylanie się na nartach, pomoże mu to w pewnym staniu na nartach. Bramki mogą też być wyższe niż dziecko. Można mu zasugerować, by przejeżdżając pod bramą spróbowało dotknąć jej w najwyższym punkcie. To również jest ćwiczenie na równowagę.Jeśli zadamy dziecku jakieś ćwiczenie na zjeżdżanie po slalomie, zacznie się ono skupiać na wykonaniu ćwiczenia. Wtedy skręty wychodzą mu często mimowolnie i niewymuszenie.

Zasady bezpieczeństwa

Takie zwierzęce/zabawowe slalomy są czasem ustawiane nie tylko w miejscach dla przedszkolaków, lecz również dla starszych, szybszych narciarzy. Zasadę slalomu starsze dzieci załapują bardzo szybko i jazda po nim sprawia im nie lada frajdę. Kiedy poznają już jakiś tor przeszkód, zaczynają się czuć swobodnie i przejeżdżają go coraz szybciej. Nie ma w tym nic złego. Jednak powinni się wtedy trzymać kilku zasad. Ruszają ze startu dopiero kiedy poprzednia osoba przejechała już tor (lub w przypadku bardzo długich torów dojechała do jakiegoś wyznaczonego miejsca). Pozwali to uniknąć wyprzedzania na trasie kogoś, kto jedzie wolniej i nie widzi co się dzieje za jego plecami. Ruszając dziecko powinno się upewnić, że przejazd będzie bezpieczny. Czy na trasie nie ma jakiejś wywrotki, czy może kręci się na stoku tyle osób, że istnieje obawa, że ktoś mógłby zajechać mu drogę.

Zatrzymać się za metą.

Ochłonąc, złapać oddech i dopiero wtedy rusza dalej ku wyciągowi. Ta zasada pozwala dziecku lekko ochłonąć. Na torze zazwyczaj czuje się pewnie i jedzie szybko, lecz jest (powinien być) tam mniejszy ruch. Poza torem, dziecko jest już normalnym użytkownikiem stoku i nie powinien się w niego włączać na pełnej prędkości.

Slalomy z automatycznym pomiarem czasu mogą przypominać tor przeszkód dla dzieci. Są one jednak często ustawiony tak, by osiągać na nich duże prędkości i tam już nie trzeba zachęcać dziecka, by jechało bardzo szybko. Jeśli bowiem nie jest technicznie przygotowane do takich przejazdów, bardzo łatwo może sobie zrobić krzywdę.

tekst: Marta Kopyt, współzałożycielka Potworów

Na narty na Facebooku.