Przedstawienie postaci - Shishapangma Ski Challenge 2013

12.09.2013 Oczarowani Tybetem
'Dzisiaj z samego rana wyjechaliśmy z Nyalam i obraliśmy kierunek na Mount Kailash. Przejechaliśmy samochodem 350km. Z reguły nie jestem fanem podróży samochodem, ale po dzisiejszym dniu zmieniłem zdanie. Nasza podróż była tak nasycona ilością przepięknych obrazków, że do teraz widzę je wszystkie przed oczami. Dzisiejszego dnia śmiało mogę powiedzieć, że właśnie zobaczyłem piękno Tybetu, i że ujęcia z filmów, naprawdę istnieją.'

12.09.2013 Oczarowani Tybetem 'Dzisiaj z samego rana wyjechaliśmy z Nyalam i obraliśmy kierunek na Mount Kailash. Przejechaliśmy samochodem 350km. Z reguły nie jestem fanem podróży samochodem, ale po dzisiejszym dniu zmieniłem zdanie. Nasza podróż była tak nasycona... (Kin Marcin/Red Bull Content Pool)

W trakcie podróży przez Tybet Andrzej Bargiel opowiada o członkach wyprawy Shishapangma Ski Challenge 2013. Celem ekspedycji jest podejście i zjazd na nartach z Sziszapangmy, najniższego ośmiotysięcznika (8013 m.n.p.m.). Zamierzają tego dokonać bracia Andrzej i Grzegorz Bargielowie, a towarzyszą im filmowiec-himalaista Dariusz Załuski i fotograf sportów ekstremalnych Marcin Kin.

O moich przyjaciołach

"Chce Wam trochę opowiedzieć o moich przyjaciołach, którzy są ze mną, a bez których ciężko byłoby mi cokolwiek tutaj próbować osiągnąć. Wiem, że mogę na nich polegać.

Chyba specjalnie nikogo nie dziwi, że wybrał się ze mną mój brat Grzesiek. To w końcu z nim i z naszym wspólnym przyjacielem - Carlosem, stawiałem pierwsze kroki na fokach, na stokach Kotelnicy Białczańskiej. Jak to było dawno temu, o rany. Jednocześnie wszystko pamiętam, jakby to się działo wczoraj. To wszystkie uśmiechnięte gęby i złapanego przeze mnie bakcyla do ski turów. Wiecie co? Myślę, że góry, scalają ludzi na całe życie. Każdy ma swój Everest, jak napisał Jon Krakauer. To prawda. Dla mnie góry są jak drzwi do jakiejś tajemnicy, lubię w nich być. Dają mi wolność. W kręgu przyjaciół możemy je przeżywać, najpiękniej jak tylko umiemy. Dają nam poczucie radości, wolności i sensu istnienia. Nie wiem co będę myślał, gdy już szczęśliwie i z pełnym sukcesem dotrzemy do podnóży Shishapangmy. Na pewno będę jeszcze mocniej utwierdzony w tym, że to co robię ma sens. Ale trochę się rozgadałem. Sorry.

Jestem tutaj z Grześkiem, który jest m.in. doświadczonym międzynarodowym przewodnikiem wysokogórskim i narciarskim IVBV, starszym ratownikiem TOPR, Szefem Zespołu ds. Ekwipunku i Sprzętu Ratowniczego w TOPRze, zwycięzcą wielu polskich zawodów ski alpinistycznych, uczestnikiem zawodów Pucharu Świata (zajmując podczas tej edycji aż 14 miejsce) czy najtrudniejszych na świecie zawodów ski alpinistycznych: Pierra Menta, Trofeo Mezzalama, Patrouille des Glaciers. Grzesiek jest trzykrotnym zwycięzcą Memoriału Bartka Olszańskiego w dry toolingu a w końcu uczestnikiem wyprawy na Dhaulagiri w 2009 roku, w ramach obchodów 100 lecia TOPR. Oprócz tego, że to mój starszy brat, to naprawdę mega odpowiedzialny facet. Zawsze marzyliśmy o wspólnym zrobieniu wspólnie czegoś fajnego w górach. Cieszę się, że jest ze mną.

Drugim człowiekiem jest Darek Załuski, o którym powinienem może najpierw napisać (wedle starszeństwa), ale myślę, że mi to wybaczy. Darek to tak naprawdę wielki kontynuator złotej ery polskiego himalaizmu. Mówi się o nim: „najlepszy filmowiec wśród himalaistów, i najlepszy himalaista wśród filmowców”. Jego skromność wręcz powala. Jest to ciepły, serdeczny, pełen empatii człowiek. Zdobywca pięciu szczytów ośmiotysięcznych, w tym K2 jako dziewiąty Polak w historii, znakomity biegacz, filmowiec. Nie zapomnę jakie wrażenie zrobiła na mnie pięknie uchwycona relacja między Simone Moro i jego córeczką Martiną. Początkowa scena pokazuję Simone siedzącego w bazie, w namiocie, gdzie dookoła szaleje wiatr, ale dzięki łączu satelitarnemu, rozmawia przez skype, ze swoją córką, która macha do niego, siedząc chyba na jakiejś huśtawce, gdy tata Simone pyta się: „Ciao Martina, come stai?”. Przez szalejące huragany, i śnieżyce, lodowce pokryte serakami, uśmiech Martiny był jak lodołamacz. Tylko Darek tak pięknie to mógł pokazać. To wielki zaszczyt dla nas, że możemy tu z nim być.

Trzecim przyjacielem jest Marcin Kin. Na co dzień zawodowy fotograf i filmowiec. Prywatnie freerider, taki zakręcony pozytywnie „freak”. Trochę żartuję, ale tak serio, to gość z ogromnym talentem. Dlatego nieprzypadkowo jest angażowany przez firmę Red Bull do najbardziej śmiałych projektów fotograficzno - filmowych na całym świecie. Jego zdjęcia są publikowane w prestiżowych polskich i zagranicznych magazynach. Oprócz tego organizuję niesamowity festiwal w Zawoji pod nazwą Fishaj.

Chciałem Wam przybliżyć trochę sylwetki moich „kamaratów”. Ciężko napisać o ich wszystkich sukcesach, ale na pewno jeszcze wrócę do historii o nich. Na pewno jako czwórka, damy czadu. Trzymajcie za nas kciuki, choć i tak dziękujemy za to, że z nami jesteście i kibicujecie."

źródło: andrzejbargiel.com | polub Nanarty.sport.pl na FB

Zobacz także
  • ''Shishapangma Ski Challenge 2013'' to wyprawa rozpoczynająca projekt ''Hic sunt leones'' (z łac. "tu są lwy" - ten termin służył do oznaczania terenów niezdobytych). To wielki narciarski plan Andrzeja Bargiela, który chce zjechać z najwyższych szczytów Ziemi. Pierwszym celem jest Sziszapangma (8013 m.n.p.m) w Tybecie. Wyprawa zaczęła się na początku września. Na wtorek planowany jest atak szczytowy i zjazd Bargielowie zjeżdżają z ośmiotysięcznika na nartach. Piękne zdjęcia [FOTO]
  • Shishapangma Ski Challenge 2013. Ekipa w Katmandu Shishapangma Ski Challenge 2013. Podróż przez Nepal i Tybet [ZDJĘCIA]
  • Andrzej Bargiel Andrzej Bargiel chce zjechać na nartach z Sziszapangmy