Turystyka zimowa. Przewodnik: Polscy turyści są zupełnie inni

Stanisław Kastory podczas zjazdu poza przygotowaną trasą w rejonie Vars-Risoul we Francji

Stanisław Kastory podczas zjazdu poza przygotowaną trasą w rejonie Vars-Risoul we Francji (fot. Franek Przeradzki)

Przynajmniej kilka razy w sezonie w Polsce dochodzi do zupełnie niepotrzebnych i łatwych do uniknięcia tragedii w górach. - Jeśli w Alpach widać ludzi brnących w głębokim śniegu na nogach, to z pewnością są to nasi rodacy. Podstawowy sposób poruszania się po górach zimą to używanie nart - są bezpieczniejsze w sensie lawinowym, szybsze i bardziej efektywne - mówi Marcin Kacperek, przewodnik wysokogórski prestiżowej organizacji IVBV i założyciel firmy Freerajdy.

Dekalog zimowego turysty >>

Na czym w praktyce polegają podstawowe różnice między zimą i latem w górach?

W górach nigdy nie można pozwolić sobie na zapomnienie, zawsze mogą być niebezpieczne. Myślę, że to właśnie fałszywe poczucie bezpieczeństwa leży u podstaw wielu wypadków. Każdą decyzję czy pomysł należy przede wszystkim rozpatrywać w kategoriach bezpieczeństwa. Ta podstawowa zasada jest taka sama przez cały rok. Zimą jest jednak więcej elementów, które należy ocenić. Unikanie lawin i radzenie sobie w warunkach zalodzenia i zaśnieżenia to główne, dodatkowe wyzwania.

Dużo działasz zarówno w Polskich górach jak i w Alpach. Jak oceniasz świadomość zagrożeń polskich turystów w zimie?

Wbrew powszechnej intuicji, ofiarami wypadków najczęściej staja się turyści na raczej nietrudnych szlakach, a nie wspinacze porywający się na przejścia stromych ścian czy ekstremalni narciarze. Można w tym zobaczyć analogię do typowego wypadku samochodowego, do którego dochodzi podczas normalnej, użytkowej jazdy samochodem, a nie podczas rajdów czy na torach wyścigowych.

W przypadku Tatr część kłopotu wynika ze specyficznego położenia tych gór. Ich niższe i łatwiej dostępne rejony są naturalnym zapleczem spacerowym dla Zakopanego i innych okolicznych miejscowości. Często trudno uchwycić różnicę między długim spacerem, a wyprawą w te góry, w których giną ludzie i słyszymy o tym w wiadomościach. Bardzo wiele osób znajduje się w poważniejszych sytuacjach i trudniejszych miejscach, niż im się wydaje.

kursy lawinowe, lawiny, freerideKurs lawinowy w Tatrach | fot. Franek Przeradzki

Jakie błędy popełniamy najczęściej?

Jedną z podstawowych pomyłek prowadzących do wypadków jest brak rozpoznania, że wchodzimy w sytuację, która stawia jakieś wymagania. Nie sprostanie im może mieć tragiczne konsekwencje. Błędy, o których się często słyszy - brak odpowiedniego obuwia czy odzieży, brak właściwego planowania wycieczek itp. są tylko pochodną tego podstawowego problemu. Ofiary wypadków często usiłują realizować niedorzeczne pomysły nie dlatego, że coś źle oceniają, tylko dlatego, że zupełnie nic nie oceniają.

Słowacy zamykają zimą szlaki powyżej schronisk. My nie. Czy ktoś tu popełnia błąd? Czy zima w ogóle jest dla turystów?

Ze wszystkich gór na świecie zamykane na zimę są chyba tylko Tatry Słowackie. Funkcjonujące tam rozwiązanie to skamielina z czasów komunizmu, kiedy system usiłował myśleć za obywatela. Może jest tak, że parki narodowe mające niejako w genach ochronę tego co jest, również zmianę systemu przechodzą wolniej i bardziej nieufnie niż inne organizacje? Równie dobrze można by stawiać wysokie płoty wzdłuż wszystkich rzek i jezior, żeby zapobiec temu, że ktoś rzuci się do wody, nie umiejąc pływać. To jedna strona medalu.

kursy lawinowe, lawiny, freeridefot. Franek Przeradzki

Druga strona medalu - zależy, kogo uważamy za „turystę” w powyższego pytania. Jeśli kogoś, kto z informacji, że coś nie jest zabronione, wyciąga wniosek, że to jest bezpieczne, to mogę tylko odradzać wizyty w górach - zarówno zimą, jak i latem. Jeśli natomiast chodzi o osobę, która ocenia swoje pomysły poprzez pryzmat potencjalnych zagrożeń, warunków i zdolności radzenia sobie z nimi, to oczywiście, że zima w górach jest dla tej osoby i może ona przeżyć wiele wspaniałych chwil.

Ciężki dzień ratowników TOPR [REPORTAŻ] >>

Na piechotę?

Zimowa turystyka górska uprawiana pieszo to niemal wyłącznie polska specjalność. Zawdzięczamy ją w znacznym stopniu ustrojowi, który odseparował Polaków od alpejskich trendów i zmuszał przez dziesięciolecia do działania w górach na tyle małych, że nawet brnąc w śniegu po uda, przy nieludzkim wysiłku i realnym zagrożeniu, można czasem osiągać cel i nie ponieść konsekwencji. W trochę większych górach pomysły tego typu są niedorzeczne albo niemożliwe do zrealizowania. Z tego względu w Alpach zimą nie da się po prostu spotkać piechura. Inaczej mówiąc, jeśli widać ludzi brnących w głębokim śniegu na nogach, to z pewnością są to nasi rodacy, potwierdzający słabość kultury górskiej w naszym kraju.

Czyli na skiturach* bezpieczniej. Istnieje wiele mitów na temat używania nart w terenie. Co dają w turystyce zimowej?

Narty zostały wymyślone nie jako zabawka, a jako narzędzie służące do poruszania się po śniegu. To podstawowy sposób poruszania się po górach zimą - bezpieczniejszy w sensie lawinowym, szybszy i bardziej efektywny, a co za tym idzie ogólnie bardziej bezpieczny niż poruszanie się pieszo.

ski touryfot. Jakub Cejpek/shutterstock

Czy skitouring to w takim razie sport ekstremalny czy sposób na podniesienie bezpieczeństwa w górach?

To ani jedno, ani drugie. To zjazdy ewentualnie mogą być ekstremalne, ale absolutna większość aktywności skiturowej to po prostu przygoda i zdrowa rekreacja w pięknych krajobrazach. Jeśli ktoś nie chce się zajmować wspinaczką, a chce być zima w górach, to w zasadzie nie ma innej opcji niż turystyka narciarska. To odnosi się również do mniejszych gór typu Beskidy czy Bieszczady.

Przy tej okazji nie sposób pominąć niedawnego wyczynu Andrzeja Bargiela. Czy myślisz, że to co zrobił na Shishapangmie to nowe otwarcie dla polskiego himalaizmu? Mam na myśli nie tyle zdobywanie szczytów na nartach co raczej powszechne użycie nart jako narzędzia do zdobywania szczytów wśród naszych rodaków.

Nie sądzę. Z całym szacunkiem dla wyczynu Jędrka, nie sądzę, żeby jakiekolwiek jednorazowe wydarzenie mogło zmienić cały naród. To się nie udaje nawet umierającym papieżom. Powstanie normalnej kultury górskiej w Polsce wymaga czasu - to już się dzieje, tyle, że bardzo powoli.

O czym należy w zimie pamiętać. Jakiego sprzętu używać? Jakie umiejętności zdobyć?

Niestety, trzeba pamiętać i umieć więcej niż da się zawrzeć w odpowiedzi na jedno pytanie w wywiadzie. Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że skitury, freeride na nartach czy desce oraz każda inna forma przebywania w górach poza drogami jezdnymi do schronisk lub przygotowanymi stokami w stacjach narciarskich to złożone aktywności. Bardziej pasuje do nich wizja ciągłego rozwoju i idącego za nim poszerzenia własnych możliwości niż zero-jedynkowy obraz, w którym nie umiesz - robisz A, B i C - już umiesz. Pływanie jest bez porównania prostszą umiejętnością, ale też ma stopnie zaawansowania. Nie boisz się zanurzyć głowy, jesteś w stanie utrzymać się na powierzchni, przepłyniesz kilka długości basenu i tak dalej. Wciąż daleko do tego, żeby przepłynąć na odległą wyspę na jeziorze albo porwać się na wielokilometrowy dystans w falującym morzu. Gdyby ktoś, kto przepływa pięć basenów rzucił się na kanał La Manche, zostałby uznany za szalonego.

Podobnie z zimą w górach - trzeba się uczyć stopniowo i w odniesieniu do tego co już wiemy, stawiać sobie realne cele. Jeśli ktoś ma dowiedzieć się z wywiadu jakiego sprzętu ma użyć, to z pewnością nie będzie umiał go używać. Jeśli mówimy o skiturach i freeride to potrzebna jest oczywiście technika jazdy i podejścia, zdolność aplikowania jednej z kompleksowych strategii unikania lawin, umiejętności nawigacyjne i inne związane z przebywaniem w górach. Oczywiście absolutną podstawą jest posiadanie podstawowego sprzętu lawinowego i umiejętność używania go. Warto tu wspomnieć, że wbrew polskiej praktyce, szkolenie z ratownictwa w zespole nie powinno być nazywane lawinowym. Szkolenie lawinowe musi przede wszystkim pomagać w działaniu w sposób pozwalający uniknąć wypadku, a nie wyłącznie uczyć, jak usiłować zminimalizować jego konsekwencje.

Jak zacząć swoją przygodę z górami zimą? Co po kolei powinni zrobić narciarze, których ciągnie poza przygotowane szlaki?

Po pierwsze - wiem, że powtarzam to jak mantrę, ale to naprawdę podstawa - zaakceptować, że za sznurkiem dzielącym nartostradę od otwartego terenu naprawdę jest inny świat, którego nikt nie przygotował i nie zabezpieczył. Najgorsze, co można zrobić, to po prostu wyjechać za trasę, bez zastanowienia się nad potencjalnymi konsekwencjami. Ślady zostawione przez innych narciarzy mogą być klasycznym syrenim śpiewem, przyciągającym do zguby. Nie wnikając w inne scenariusze wspomnę tylko naprawdę liczne przypadki lawin powodowanych na stokach na których były już ślady - często nawet bardzo liczne.

Nawet bardzo sprawni narciarze i snowboardziści powinni podejść do jazdy pozatrasowej jak do zupełnie nowej aktywności, w której sama technika jazdy jest tylko jednym z elementów.

Najprostszą drogą rozpoczęcia nowej aktywności jest szkolenie, i ski-tury czy freeride nie są tu wyjątkiem. Żeby zacząć działać samodzielnie wypadałoby wziąć udział w podstawowym szkoleniu skiturowym albo freeride i uzupełnić nabytą wiedzę realnym szkoleniem lawinowym, a nie wyłącznie umiejętnością obsługi sprzętu pomagającego znajdywać się nawzajem po wypadku.

Odpowiadał Marcin Kacperek - wspinacz i narciarz ekstremalny, międzynarodowy przewodnik wysokogórski IVBV, założyciel firmy przewodnickiej Freerajdy

rozmawiał Franek Przeradzki

Śledź bloga Freerajdy w serwise NaNarty.sport.pl | Dołącz do nas na FB

*Ski touring (często spolszczany do "skiturów") to dyscyplina pokrewna do free touringu. Chodzi o to, by przy pomocy tzw. fok przyczepianych do spodu narty i wiązań z uchylną piętą (z możliwością blokady) podchodzić pod górę na nartach. Różnica sprowadza się przede wszystkim do używanego sprzętu i priorytetów. O ile sprzęt skitourowy powinien być jak najlżejszy, o tyle amatorzy free tourów są gotowi "wciągnąć" na górę cięższe narty i buty, głównie po to, by jakość zjazdu było znacznie wyższa. Wyższa waga sprzętu, czyli przede wszystkim twardsze buty i szersze narty, dają większą przyjemność z jazdy w dziewiczym terenie.

Czytaj więcej o skitourach | Zobacz wideo o sprzęcie skitourowym i lawinowym

Komentarze (3)
Turystyka zimowa. Przewodnik: Polscy turyści są zupełnie inni
Zaloguj się
  • theorema

    Oceniono 21 razy 9

    może jestem przeczulona na komercję, ale zawsze, jak spotykam się z takim bezwzględnym i nachalnym namawianiem na udział w kursach, to zastanawiam się, kto i ile ma na tym zarobic. Jejku, no przecież jak ktoś chce wziąc dzieciaki na biegówki i przejechac się przez dolinkę, to nie będzie wykupywał kursu dla całej rodziny. A narciarze ryzykanci całą przyjemnośc mają z łamania zasad i zjeżdżania drogą, którą jeszcze nikt nie zjechał. Bo ten świeży, nie ubity puch jest taki kuszący. Albo tekst jest dla profesjonalistów, albo dla niedzielnych amatorów. Jak dla profesjonalistów to oni mają swoje profesjonalne media. A jak dla amatorów, to jednak jakieś wskazówki by się przydały, bo Polacy często żałują nawet na instruktora na stoku, myślą, że tak samo dobrze nauczy tata, albo kolega. facet, który odmawia dziennikarzowi udzielenia chocby paru prostych wskazówek, wydaje mi się wyjątkowo nieprzyjemnym naganiaczem do szkółek i dziwne, że dziennikarz nie wymógł na nim jakiegokolwiek konkretu, chocby tyle, że warto poradzic się sprzedawcy w sklepie ze sprzętem, albo miec ze sobą latarkę czołówkę na wypadek zabłądzenia. Tekst, z którego wynika tylko tyle, że lepiej je jeździc, nie chodzic, bo najpierw trzeba dac zarobic szkółce.

  • Krzysztof Matys

    Oceniono 4 razy 0

    Po prostu się uczymy. Nic dziwnego. Od niedawna Polacy śmigają na nartach w Alpach. Dlatego trochę się różnimy. Polecam artykuł o nartach w Gruzji. To dla tych znudzonych Alpami. A góry tam, że hej! gruzja-turystyka.blogspot.com/2014/12/narty-w-gruzji.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX