Samochodem na narty

Marta Kowalska
19.11.2012 11:10
A A A
Austria

Austria (Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta)

Z Polski na wiele zagranicznych, słonecznych stoków można dojechać samochodem w jeden dzień. O czym trzeba pamiętać wybierając się w taką podróż?

Z centralnej Polski w popularne rejony narciarskie Austrii jest - w zależności od trasy - ponad 1000 km, a we włoskie Dolomity - ok. 1300-1400 km. Narciarze podróżują zwykle na dwa sposoby: przez Czechy i dalej Austrię albo do zachodniej granicy i stamtąd przez Niemcy w kierunku Austrii. Pierwsza trasa jest krótsza, druga pozwala natomiast szybko "wyskoczyć" na autostradę, by zjechać z niej dopiero na górską serpentynę prowadzącą do ośrodka narciarskiego. Niemieckimi autostradami - w przeciwieństwie do czeskich, słowackich, austriackich, szwajcarskich i włoskich - można się poruszać za darmo. Z drugiej strony benzyna u naszych zachodnich sąsiadów kosztuje więcej niż w pozostałych krajach Europy.

Samolot czy samochód? Podyskutuj na naszym Facebooku.

Większość ze sznura samochodów z narciarskimi bagażnikami na dachach rozjeżdża się za Monachium albo dopiero za Innsbruckiem. Część rusza na zachód w kierunku ośrodków austriackich albo dalej do Szwajcarii, reszta - na południe ku przełęczy Brenner otwierającej drogę we włoskie Dolomity. Jadąc „w tamtą” narciarze często decydują się na nocleg tuż przed granicą albo na terenie Czech, by następnego dnia o świcie ruszyć dalej i w zależności od miejsca dojechać do celu po południu (Austria) albo wieczorem (nawet późnym albo w nocy, jeśli są złe warunki atmosferyczne, zwłaszcza na serpentynach, albo korki). Drogę powrotną, kiedy mniej już zależy na wypoczęciu przed wyjściem na stok, wiele osób pokonuje „na raz”. Wyjeżdżając rano z Włoch do centralnej Polski można dojechać około północy, pod warunkiem, że uda się wyjechać przed wszystkimi i ominąć związane za zmianą turnusu sobotnie korki na drogach dojazdowych. Zmorą bywają zwłaszcza te przed przełęczą Brenner i dalej na autostradzie do Monachium.

Wyposażenie samochodu

Przed wyjazdem trzeba się zapoznać z przepisami obowiązującymi w krajach, przez które się przejeżdża, dotyczącymi dozwolonej prędkości, wymaganego wyposażenia, opon zimowych i łańcuchów itd. Absolutnym minimum są: odpowiednio wyposażona apteczka, trójkąt ostrzegawczy oraz odblaskowa kamizelka, bez której nie mamy prawa wysiaść z samochodu na poboczu autostrady w razie awarii. O konieczności posiadania ważnego OC nie trzeba przypominać. Jeśli udajemy się w miejsce, które wiąże się z podjazdem typowo górską drogą (a tak jest na przykład w Marillevie,  Maso Corto czy na Stubaiu) niezbędne będą również łańcuchy. Co bardziej zapobiegawczy kierowcy ćwiczą ich zakładanie przed wyjazdem w góry, po to, by na miejscu oszczędzić sobie i pasażerom stresu.

Przewóz sprzętu

Narty w samochodzie można przewozić pod warunkiem, że zostaną dobrze zabezpieczone. Nie mogą się przesuwać, tak by nie stanowiły zagrożenia dla kierowcy ani pasażerów. Bez problemu uda się to zrobić w mini-vanach. Właściciele pozostałych samochodów z powodu ilości bagażu wybierają zazwyczaj bagażniki dachowy, czyli słynną „trumnę”, do której oprócz samych desek można zapakować także resztę ekwipunku i która z powodzeniem przyda się również w czasie wyjazdów na letnie wakacje. Warto jednak pamiętać, że samochód z bagażnikiem na dachu zużywa więcej paliwa, dlatego w czasie, kiedy się go nie używa, najlepiej go zdemontować. Producenci boksów rekomendują, by podróżując z nimi nie przekraczać prędkości 120-130 km/h. Rozwiązaniem zdecydowanie tańszym od bagażnika - także w sensie dosłownym - są uchwyty na narty, które można kupić już za kilkadziesiąt złotych. To dobre wyjście dla posiadaczy dużych bagażników, w które można zapakować resztę ekwipunku, ale decydując się na nie warto pamiętać, że nie w razie złych warunków atmosferycznych nie ochronią nart przed zmoknięciem, zabrudzeniem błotem czy solną breją. Z tego powodu narty bez boksu trzeba wozić w solidnych pokrowcach. W przeciwnym razie wiązania nie będą działały sprawnie, co grozi poważnymi urazami na stoku.

Osobnym pytaniem jest sens kupowania nart w dzisiejszych czasach. Coraz więcej osób uznaje, że bardziej opłaca im się wypożyczać je na miejscu, a nie wozić ze sobą przez pół kontynenty. O wadach i zaletach takiego rozwiązania piszemy w tym artykule.

Przepisy obowiązujące w poszczególnych krajach

Winiety pozwalające na poruszanie się autostradami można kupić przed wyjazdem w Polskim Związku Motorowym (www.pzmtravel.pl) albo na przygranicznych stacjach benzynowych. W niektórych krajach (np. Włochy) płaci się przy bramkach zjeżdżając z autostrady, czasem dodatkowo płatne są także tunele albo przełęcze (w tym Brenner).

Słowacja

Żeby korzystać z dróg szybkiego ruchu i autostrad słowackich trzeba wykupić winietkę w cenie: 10-dniowa - 10 euro, miesięczna - 14 euro, roczna - 50 euro (kierowcy samochodów ciężarowych płacą za przejechane kilometry). Maksymalna dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 130 km/h, zgodnie ze słowackimi przepisami na ośnieżonych drogach trzeba używać opon zimowych o minimalnej głębokości bieżnika 3 mm, na przedniej szybie mogą być przyklejone jedynie aktualne winietki (dotyczy to także tych z innych krajów), nie wolno na niej montować również GPS i innych urządzeń ograniczających widoczność. Mapy płatnych dróg i więcej informacji: www.ndsas.sk i www.emyto.sk.

Czechy

Winietki uprawniające do przejazdu autostradami czeskimi kosztują: roczna - 1500 koron (ok. 250 zł), miesięczna - 440 koron, tygodniowa - 310 koron (uwaga: sobota-sobota, bo tak zwykle jeździ się na narty, to osiem dni). Do kontroli trzeba zachować także zakupiony wraz z winietką kupon kontrolny. Mandat za brak, złe umieszczenie albo posiadanie na szybie nieważnej winietki wynosi 15 tys. koron. Od listopada na oznaczonych drogach obowiązują opony zimowe o głębokości bieżnika przynajmniej 4 mm. Dopuszczalna zawartość alkoholu wynosi 0 promili, a za prowadzenie pod wpływem grożą nawet 3 lata więzienia. Mapa płatnych dróg, informacje o ruchu na bieżąco -www.motorway.cz.

Niemcy

Autostrady niemieckie (www) są darmowe i nie ma na nich ograniczenia prędkości. Zgodnie z przepisami głębokość bieżnika powinna wynosić 1,6 mm, zimą w czasie opadów śniegu trzeba jeździć na oponach zimowych (za ich brak grozi mandat w wysokości 40-80 euro), a w górach na oznaczonych trasach - używać łańcuchów. Dopuszczalna ilość alkoholu we krwi wynosi pół promila, w przypadku kierowców - także zagranicznych - poniżej 21. roku i posiadających prawo jazdy krócej niż 2 lata - zero promili.

Austria

Autostrady w Austrii są płatne, a odpowiednią winietę trzeba nakleić na przedniej szybie auta zgodnie z opisaną na niej instrukcją. Jej brak,  nieodpowiednie naklejenie (np. przy użyciu taśmy) albo tylko położenie za szybą grozi mandatem w wysokości 120-240 euro. Ceny winiet dla samochodów osobowych wynoszą: 10-dniowa - 8 euro do końca 2012 r. i 8,30 euro od 1 stycznia 2013 r.; dwumiesięczna - odpowiednio: 23,40 euro i 24,20 euro; roczna - 78,80 euro i 80,60 euro. 23-kilometrowy odcinek autostrady A14 między granicą Niemiec a Hohenems można pokonać na specjalnej winietce jednoprzejazdowej - jest to najtańszy sposób na dojazd do Szwajcarii.

Dopuszczalna prędkość wynosi: 50 km/h w terenach zabudowanych, 100 km/h na drogach krajowych i 130 km/h na autostradach. Od 1 listopada obowiązują opony zimowe, w trudnych warunkach - także łańcuchy, a w razie awarii lub wypadku osoby wychodzące z auta muszą być w kamizelkach odblaskowych (obowiązuje także trójkąt).

Ważne: 1 stycznia 2012 r. został wprowadzony nowy przepis tworzenia tzw. uliczek ratunkowych dla przejazdu karetek, policji i innych pojazdów na sygnale. Wolny pas musi być zostawiony na autostradach i drogach szybkiego ruchu już w momencie tworzenia się korka, a nie dopiero wtedy, kiedy zbliżają się pojazdy uprzywilejowane. Mandat dla kierowców, którzy nie będą uczestniczyć w tworzeniu pasa ratunkowego wynosi 726 euro, a w przypadku uniemożliwienia przejazdu służbom ratowniczym - do 2 180 euro. Karana jest także jazda po pasie za pojazdem uprzywilejowanym. Mapa płatnych dróg i autostrad, zasady tworzenia uliczki ratunkowej i więcej informacji o podróżowaniu po Austrii: www.asfinag.at i www.austria.info.

Włochy

We Włoszech w oznaczonych rejonach górskich na ośnieżonych i oblodzonych drogach trzeba używać łańcuchów - bez nich służby drogowe nie pozwolą na przejazd. W razie awarii wysiadających obowiązuje - podobnie jak w Austrii - odblaskowa kamizelka. Mandat za jazdę bez zapiętych pasów wynosi od ok. 30 euro, za prowadzenie po pijanemu - do 1000 euro.

Autostrady są płatne na bramkach zjazdowych, ceny wynoszą średnio ok. 5-6 eurocentów za kilometr. Poza tym płaci się za przejazdy niektórymi przełęczami oraz tunelami: Mount Blanc i Frejus (z Francji), a także św. Bernarda i Munt la Schera (ze Szwajcarii). Mapy płatnych dróg, kalkulacje kilometrów i kosztów przejazdu, bieżące informacje o ruchu i utrudnieniach: www.autostrade.it.

Szwajcaria

W Szwajcarii zimą zaleca się podróżowanie na oponach zimowych, a wybierając w niektóre górskie regiony trzeba zabrać łańcuchy. Niektóre podrzędne drogi od listopada są zamknięte, o czym informują specjalne znaki. Dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 120 km/h, a jej przekroczenie karane jest wysokimi mandatami. Mandatem i konfiskatą urządzenia kończy się także posiadanie antyradaru.

Przejazd autostradami jest płatny na podstawie całorocznej winietki w cenie 40 franków (mandat za jej brak lub niewłaściwe naklejenie wynosi 200 franków). Za przejazd tunelami zwykle się nie płaci - z wyjątkiem wspomnianych już przy Włoszech tuneli św. Bernarda i Munt le Schera - a niektórymi można przewieźć samochód na specjalnych platformach kolejowych. Informacje o autostradach i na temat ruchu (na bieżąco): www.autobahnen.ch.

Chcesz być na bieżąco z nowymi przepisami i opłatami na drogach w góry? Polub Na narty.sport.pl na FB

Dokąd warto dojechać

We Włoszech można szusować w Dolomitach i ich okolicach, po jednych z najpiękniejszych i najbardziej rozległych tras narciarskich. Na wschód od doliny rzeki Adygi, którą wiedzie autostrada z Brenner, rozciąga się ponad 1200 km tras objętych skipassem Dolomiti Superski - to m.in. Val di Fassa, Vel di Fiemme czy Val Gardena. Na zachód od autostrady rozpościera się słynna Val di Sole, czyli słoneczna dolina, i obejmujący 300 km tras karnet Skirama Adamello-Brenta, a nad rejonem, już pod granicą szwajcarską, góruje najwyższy szczyt Tyrolu Południowego Ortler z rejonem narciarskim o tej samej nazwie

W Austrii sezon trwa do później wiosny, na lodowcach można jeździć nawet latem, a oprócz doskonałych warunków śniegów narciarzy przyciąga także atmosfera - w miasteczkach wokół stoków praktycznie nie ma betonowych apartamentowców. Jedynym, co może sprawić problem, jest wybór rejonu i ośrodka. Na ziemi salzburskiej przyciągają Zell am See i Kaprun, na pograniczu ze Styrią leży superregion Ski Amadé z 860 km zróżnicowanych tras, a w słynących z wysokich szczytów Alpach Kitzbühelskich - m.in. renomowany Kitzbühel i SkiWelt Wilder Kaiser. W Tyrolu można szusować m.in. na lodowcach Stubai i Hintertux oraz w Zillertal i Solden. Niedaleko, bo na granicy z Niemcami i Czechami, leży Górna Austria sprawdzająca się doskonale dla rodzin z dziećmi.

Uważana za snobistyczną i modną Szwajcaria to ośrodki, których same nazwy przyprawiają narciarzy o szybsze bicie serce: najwyżej położone miasto Europy Davos, w którym można spotkać księcia Karola albo Brada Pitta, kultowe St. Moritz, czy położone u stóp Matterhornu idylliczne miasteczka Zermatt. Warto również pomyśleć o nazywanym „dachem Europy” Jungfrau z pięknymi widokami na Alpy włoskie i francuskie albo Les Diablerets („diabełki”), skąd dla odmiany można podziwiać panoramę Mt Blanc.

Najsłynniejsze ośrodki niemieckie znajdują się w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen popularnie nazywanym Ga-Pa. W tym kurorcie położonym u stóp najwyższego szczytu kraju Zugspitze znajduje się ponad 100 km tras, lodowiec pozwala na jazdę przez cały rok, a z Monachium dojedzie się tu autostradą w trzy kwadranse.

Słowacja na szybki wyjazd na narty jest doskonała - bliska, oferująca wiele atrakcji, a i z komunikacją nie będzie problemów. Tu bodaj największą sławą cieszą się położone tuż za granicą Tatrzańska Łomnica i Szczyrbskie Jezioro. Pozwalający jeździć w nich karnet Slovakia Super Skipas obejmuje także tereny w kurortach Jasna (słynny Chopok) i Donovaly w Tatrach Niżnych oraz Rużomberok w Wielkiej Fatrze. Świetne warunki panują również w jednym z najspokojniejszych słowackich kurortów, czyli leżącej w Małej Fatrze Vratnej, skąd w godzinę można się dostać samochodem do kompleksu Wielka Racza znajdującego się tuż za przejściem granicznym w Zwardoniu. Także te ośrodki obejmuje Slovakia Super Skipass (dodatkowo pozwala na wejście do Aquaparku Tatralandia).

Najpopularniejsze ośrodki czeskie znajdują się w Karkonoszach. Najwyżej położony jest słynny Pec pod Śnieżką, do którego można dojechać łatwo od strony Jeleniej Góry. Zasłużoną popularnością cieszy się również region Czerna Hora-Jańskie Łaźnie, w którym po nartach można się rozgrzać w basenie termalnym. Niedaleko granicy znajduje się lubiany zwłaszcza przez doświadczonych narciarzy ośrodek w Harrachowie, a wszyscy, niezależnie od stopnia zaawansowania, chętnie wybierają Szpindlerowy Młyn. W Czechach można jeździć również w Górach Izerskich, Orlickich i Jesionikach.

tekst: Marta Kowalska

Komentarze (7)
Zaloguj się
  • Gość: maromaro

    Oceniono 1 raz 1

    Albo ja sie mylę albo autor materiału ale w Czechach winiety są 10-cio dniowe.

  • Gość: ppkbtb

    Oceniono 1 raz 1

    Stubei - górskimi drogami ? :-))))) .

    @krajan: lekko i swobodnie. Z Pń do Stubei jest 10h . Do Marialeva 13..14h. Fakt że zależy od sytuacji koło Monachium bo do 22h też można zejść jak tam są korki :-)

  • andrzej.s

    Oceniono 3 razy 1

    Ktoś znowu robi z siebie idiotę, albo przynajmniej ignoranta: autostrady niemieckie - www.bahn.de ... Hehehe, dobre, dawno się tak nie uśmiałem... Kto to pisze? I czy nikt tego nie sprawdza?

  • Dita Kowalewa

    0

    Ja czeto jeżdżę do Włoch na narty autem i nic z tego nie robię i biorę w Polsce włoski z dojazdem do miasta bydgoszcz za pomocą Preply

  • sangredenariz

    0

    Co do tego zakazu GPS na przedniej szybie na Słowacji, ktoś potwierdza? Jeśli tak to by to jakieś kuriozum było, spotkał się ktoś z egzekwowaniem tego przepisu?

  • Gość: grand-prix

    Oceniono 3 razy -1

    Bardzo dobre kompendium. Gratulacje, Panno Marto!

  • Gość: krajan

    Oceniono 6 razy -4

    Ten ten atykul to jakies zarty .W jeden dzien samolotem albo helikopterem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX