Ferie po słowackiej stronie Tatr

Jasna Chopok

Jasna Chopok (Fot. Marek Hajkovsky/TMR a.s.)

Zaczynają się ferie zimowe, a ty nadal nie wiesz, gdzie jechać na narty? Spróbujemy rozwiązać ten problem. Poznaj mocne argumenty za tym, aby odwiedzić Słowację, naszego południowego sąsiada. Dowiedź się jak i gdzie znaleźć złoty środek na udane zimowe wakacje.

Jaki kierunek obrać?

W Polsce po dobrych warunkach narciarskich w trakcie Świąt Bożego Narodzenia nie ma już śladu. Większość polskich ośrodków działa, ale przygotowanie tras pozostawia wiele do życzenia. Głównym problemem były długo utrzymująca się odwilż, dodatnia temperatura i często padający deszcz. Śnieg w takich warunkach jest trudny w utrzymaniu, obecnie dzięki minusowym temperaturom armatki śnieżne działają na pełnych obrotach, a górale robią, co mogą. Zaryzykować i czekać na poprawę warunków? Można. Ale po co, skoro chcemy wyjechać właśnie teraz. Może w takim razie warto rozważyć wyjazd w Alpy? Warunki śniegowe są bardzo dobre, w niektórych miejscach białego puchu spadło tyle, że stwarza to aż problemy. Media informują, że ośrodek Cervinia w Dolinie Aosty jest zasypany warstwą świeżego śniegu o grubości około dwóch metrów, a we francuskim mieście Tignes w ciągu 36 godzin spadły prawie dwa metry śniegu. W tych ośrodkach zamknięto większość stoków narciarskich ze względu na zagrożenie lawinowe. Są to oczywiście ekstremalne przykłady, bo w większości miejsc warunki dla narciarzy są idealne. Jaki jest więc problem? Dla większości polskich narciarzy to odległość oraz wygórowane koszty. Nie ma co się oszukiwać, dojazd ponad tysiąc kilometrów, kilkanaście godzin spędzonych w aucie oraz wydatek około trzech tysięcy złotych na osobę skutecznie zniechęcają polskich narciarzy.

Jasna Chopok
Fot. Marek Hajkovsky

Trochę dalej na południe, ale to nadal blisko

Nie Polska, nie Alpy, więc gdzie? Warto spojrzeć za naszą południową granicę w kierunku Słowacji. To nadal dobrze nam znane Tatry, ale szczyty sięgają tam ponad dwóch tysięcy metrów, tworząc dogodne warunki dla fanów białego szaleństwa. Jeżeli Słowacja, przychodzi nam na myśl przede wszystkim ośrodek Jasna-Chopok. Dlaczego? To zdecydowanie największa i najnowocześniejsza arena narciarska w Europie Środkowej. A to wszystko tylko niecałe 100 kilometrów z Zakopanego oraz ok. 500 kilometrów z Warszawy. Chopok (2024 m n.p.m.) to drugi co do wysokości szczyt w Tatrach Niżnych. Specyficzna rzeźba terenu, brak skał oraz łagodne północne i południowe stoki nadają się idealnie do uprawiania sportów zimowych, a obecnie panują tam dobre warunki narciarskie. Ze względu na wyższe położenie w stosunku do Polskich ośrodków, możemy liczyć na minusowe temperatury umożliwiające skuteczne naśnieżanie oraz zadowalającą jakość śniegu. Zresztą, do przyjazdu tutaj specjalnie nikogo nie trzeba namawiać, Polacy stanowią aż jedną trzecią turystów odwiedzających Jasną.

Jasna Chopok
Fot. Marek Hajkovsky

Znany ośrodek w nowoczesnym wydaniu

Jasna Nizke Tatry to flagowy ośrodek narciarski słowackiej spółki Tatry Mountain Resorts, która zainwestowała dziesiątki milionów euro, by w pełni wykorzystać potencjał regionu. Wszystkie plany miały za główny cel modernizację przestarzałej już infrastruktury. W przeciągu kilku ostatnich lat ośrodek zmienił się nie do poznania, obecnie jest doskonale zagospodarowany, a my możemy cieszyć się tym, co wybudowali nasi południowi sąsiedzi. Większość z 30 działających tu kolejek i wyciągów to nowe i bardzo nowoczesne urządzenia. Największą dumą Słowaków jest gondola Funitel łącząca północne i południowe stoki. Nowatorskie rozwiązanie montażu kabiny na dwóch linach pozwala na kursowanie kolejki nawet przy silnym wietrze (do 120 km/h), który zdarza się tutaj często. Na szczyt dotrzemy w nieco ponad 6 minut, a duża przepustowość wyciągu (2 480 os/h) uwolni nas od oczekiwania w długiej kolejce. Ciekawostką jest również zastosowanie absolutnej nowości w tym regionie - systemu linowego Twinliner, czyli ukośnej windy w postaci jednego 50-osobowego wagonu. Zapewnia to komfortowy transport dla narciarzy i snowboardzistów, ale również pieszych turystów. Wagonem wjedziemy na Priehybę, tzn. do dolnej stacji Funitelu. Od drugiej, południowej strony Chopoku na szczyt dotrzemy 15-osobową gondolą Kosodrevina, która zapewnia rekordową przepustowość 2 800 os./h. Nowoczesne gondole rozwiązują panujący od wielu lat problem skutecznego połączenia północnych i południowych stoków ośrodka. Dzięki zmianom jeździmy wygodnie, przeważnie nie stoimy w kolejkach i co najważniejsze - korzystamy ze wszystkich tras z obu stron Chopoka.

Jasna Chopok
Fot. Juraj Mesko

Jest gdzie pojeździć

W sumie dostępnych jest tutaj 49 km tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. W większości przeważają trasy niebieskie dla mniej doświadczonych narciarzy oraz czerwone dla średnio-zaawansowanych. Znajdziemy również kilka kilometrów czarnych tras o najwyższym stopniu trudności. Większość stoków (29 km) obejmuje automatyczny system naśnieżania, więc brak opadów nie stwarza problemów. Ogromną zaletą ośrodka są doskonałe warunki do jazdy poza trasami, co jest tutaj w pełni legalne. W porównaniu do polskich przepisów Słowacy mają znacznie bardziej liberalne podejście do freeride'u. W wyraźnie wyznaczonych ośmiu strefach możemy dowolnie szaleć w białym puchu. Dostępne są również przewodniki z opisem szlaków oraz podziałem na różne stopnie trudności. Do większości stref dostać się możemy za pośrednictwem wyciągów, co zaoszczędza nam wspinaczki. Dla miłośników ekstremalnych wyzwań czekają strome żleby Derešova i Dżumbiera, w których regularnie odbywają się zawody freeridowe, co czyni je kultowymi miejscami. Dla fanów mocnych wrażeń znajdzie się również nowoczesny snow park na Otupnym. Skorzystać tu można z hipów (skoki na 10 i 13 metrów), mniejszych step upów oraz raili i boksów. To oczywiście wersja wypoczynku dla doświadczonych narciarzy z odpowiednim sprzętem i umiejętnościami.

Jasna Freeride
Fot. Marek Hajkovsky

Słowacy nie zapomnieli również o rodzinach z dziećmi, specjalnie z myślą o nich stworzono Maxiland na Bielej Puti o powierzchni 6 000 m2. Jest on idealnym miejscem na zdobywanie pierwszych doświadczeń w jeździe na nartach czy snowboardzie. Dzieciaki pod okiem instruktorów i rodziców korzystają z wygodnych ruchomych bieżni, łagodnych pagórków i programów animacyjnych. Dla zmęczonych i głodnych maluchów czeka restauracja przeznaczona specjalnie dla nich. Skoro mowa o jedzeniu, to ośrodek oferuje liczne punkty gastronomiczne. Na szczycie Chopoka działa wielofunkcyjny kompleks "Rotunda" z restauracją i barem, w środku nastrój tworzy wielki kominek oraz taras z piękną górską panoramą.

Jasna Chopok Wellness
Fot. Marek Hajkovsky

Ile to wszystko kosztuje?

Skipassy do tanich nie należą, ale za jakość ośrodka i gwarancję warunków warto zapłacić. Pięciodniowy karnet dla dorosłych to wydatek 200 euro, warto jednak skorzystać z promocji i kupić go wcześniej, nawet o 40 euro taniej. Dla dzieci przewidziano zniżki w zależności od wieku. Oszczędzić możemy na zakwaterowaniu, nawet w szczycie sezonu znajdziemy liczne oferty noclegu w rozsądnych cenach. Na miejscu funkcjonują darmowe skibusy i bezpłatne parkingi, więc dojazd na miejsce nie będzie nas wiele kosztować. Kierunek już znasz, pozostaje spakować sprzęt i ruszyć na podbój jasnej strony Tatr!

Komentarze (13)
Ferie po słowackiej stronie Tatr
Zaloguj się
  • Łukasz Błoński

    Oceniono 35 razy 31

    Do tych co krytykują i do tych co chwalą: do Polski nie ma porównania - ilość i jakość tras oraz infrastruktura nie ma odpowiednika w Polsce. Odległość od Polski to niezaprzeczalny plus. Ceny o ok. 20-25% niższe niż w Austrii - to były plusy. Na minus: po 1-2 dniach się nudzi, bo faktycznie to nie jest ośrodek z 150-200km tras jak niektóre w Alpach; jak jest szczyt sezonu albo ładny weekend to trzeba odstać do wyciągów ok. 10 min i na trasach jest trochę tłoczno. Podsumowując: jeśli ktoś nie ma chęci lub czasu jechać w Alpy, a chce się wyjeździć na fajnych trasach, np. na 2-dniowy wyjazd- Chopok jest super. Jeśli ktoś natomiast planuje tydzień jazdy i jest wymagający, lubi coraz to nowe trasy i ma trochę więcej pieniędzy do wydania - Austria lub Włochy będą lepszym wyborem. Pozdrowienia dla wszystkich narciarzy i snowboardzistów!

  • ma.ci.ej

    Oceniono 12 razy 10

    Ceny karnetów zbliżone do tych w Alpach, tras 1/4 z tego co w przeciętnym ośrodku alpejskim, ludzi mnóstwo, a w mentalności ludzi głęboka komuna.
    Reasumując - wydasz tyle co w Austrii, a pojeździsz niewiele więcej niż w Polsce.

  • eleprojp

    Oceniono 11 razy 9

    Niestety z obsługą tras i codzienną uprzejmością daleko im jeszcze do Austrii

  • lord-p

    Oceniono 17 razy 7

    tak dla jasności: Niżne Tatry to nie są Tatry, a zupełnie inne pasmo. No, ale jak stażysta przeczyta w słowie "Tatry" to od razu mu się kojarzą z Tatrami z Giewontem, więc wypisuje bzdury "to nadal Tatry"...

  • maritimer

    Oceniono 6 razy -2

    Zamienili korony na euro i już nie ma sensu tam jeżdzić. Tak drogo że nawet znajomy Słowak jeżdzi na narty do Polski bo jak mówi ma blisko i o połowę taniej.

  • Pawel Hyrkiel

    Oceniono 9 razy -7

    No ski pass na 5 Dni to 35 euro x 5 czyli 155.... Nie 200

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX