Sport.pl

Alpejskie warunki dla całej rodziny godzinę od Zakopanego

Jesteśmy przyzwyczajeni, że doskonała infrastruktura, pełen zakres usług i brak kolejek mogą zagwarantować tylko alpejskie ośrodki. Wizyta w Tatrach Wysokich po Słowackiej stronie pokazały zupełnie co innego. Nasze marzenia mogą zostać zaspokojone zaledwie 50 km od Zakopanego

Co właściwie oznacza „wypoczynek w alpejskim stylu”? Dla jednych będzie to gwarancja śniegu od grudnia aż po kwiecień, z dziesiątkami kilometrów świetnie przygotowanych tras. Dla innych - nowoczesna infrastruktura, szybkie wyciągi i wygoda korzystania z jednego karnetu w całym regionie. Wielu zauważy, że Alpy to przede wszystkim usługi na najwyższym poziomie, to luksusowe hotele i możliwość połączenia zabawy na stoku z relaksem w doskonale wyposażonych centrach wellness&spa lub odpoczynkiem w cieple termalnych wód. Są tacy, którzy kochają jazdę poza trasą, którzy czerpią przyjemność z kontaktu z naturą, wycinając fantazyjne wzory w świeżym puchu lub chłonąc górskie krajobrazy w czasie wędrówki na skiturach. Są w końcu także i ci, dla których nie ma udanego wypadu na narty bez dobrej kuchni, podanej z gustem i wyrafinowaniem. A tak naprawdę - Alpy kochamy właśnie za to, że mają to wszystko razem.

Czy przy takim podejściu słowackie Tatry mają jakiekolwiek szanse? Przekonajmy się, przyglądając się dokładniej poszczególnym „składnikom” udanego urlopu narciarskiego. Na początek weźmy to, co dla narciarzy najważniejsze - śnieg, trasy i infrastrukturę narciarską.

Apreskifot Marek Hajkovsky

Na białym stoku

W trzech tatrzańskich stacjach narciarskich: Jasnej, Szczyrbskim Jeziorze i Tatrzańskiej Łomnicy, narciarze mają do dyspozycji ponad 70 kilometrów tras zjazdowych. Od łatwych niebieskich, idealnych dla początkujących narciarzy i rodzin z dziećmi, po czarne, znakomite dla najbardziej wymagających miłośników białego szaleństwa. Nie jest to może dużo w porównaniu z gigantami oferującymi po kilkaset kilometrów tras. Całkiem spokojnie można to jednak porównać ze średniej wielkości alpejskim kurortem. Co ważniejsze - okazuje się, że średnio w czasie tygodniowego pobytu narciarskiego, większość osób jeździ na 30-40 kilometrach tras, nawet jeśli dane ośrodki liczą ich wielokrotnie więcej.

Gwarancja śniegu

Tatrzańskie kurorty są szyte na miarę pod względem liczby i różnorodności tras, które leżą tu w zupełnie alpejskim przedziale wysokości - od 1000 do ponad 2200 m n.p.m. Miłośnicy długich zjazdów znajdą tu dla siebie odpowiednie trasy - najdłuższa ma ponad 6 kilometrów i przeszło 1300 metrów różnicy poziomów. Z kolei wysokość gwarantuje pokrywę śnieżną przez cały okres od grudnia do kwietnia. Jeśli pogoda zawiedzie, doznania narciarskie i snowboardowe zapewniają nowoczesne systemy naśnieżania, własny zbiornik wodny, technologie i specjaliści, tzw. snowmasterzy, oraz flota ratraków codziennie dopieszczająca stoki. Każdy, kto miał okazję szusować choćby w Dolomitach wie, że jazda po sztucznym śniegu jest tam chlebem powszednim. Zatem i pod tym względem Słowacy są bardzo dobrze przygotowani.

W Wysokich Tatrach w Tatrzańskiej Łomnicy pracuje 8 ratraków i aż 166 urządzeń produkujących śnieg (lanc i armatek śnieżnych). Potrafią zaśnieżyć obszar wielkości 38 hektarów. System naśnieżania oparty jest o zbiornik wodny o wielkości: 123 tysięcy metrów.

W ciągu godziny pracy systemu naśnieżenia zużywane jest 5,5 MW energii. Czyli tyle ile przeciętna rodzina zużywa w mieszkaniu przez cały rok.

Naśnieżanie na Łomnicyfot. MAREK HAJKOVSKY

Narciarze, którzy nie mieli okazji być w Jasnej czy Tatrzańskiej Łomnicy przez zaledwie parę sezonów, często ze zdumienia przecierają oczy, widząc jakość tutejszej infrastruktury, w którą przez ostatnich pięć lat wtłoczono dziesiątki milionów euro.

Dodatkowo w tym sezonie zostały  poszerzone trudne odcinki tras Es~eka i Generál z Łomnickiego Stawu do Łomnicy co gwarantuje wspaniałą jazdę na najwyższej jakości, 6,5-kilometrowej trasie carvingowej z szerokością do 60 m. Najwyżej położona i najbardziej stroma trasa zjazdowa z Łomnickiej Przełęczy (2 190 m n.p.m.), zadowoli nawet najbardziej wymagających narciarzy.

Nowoczesna infrastruktura w tatrzańskich stacjach narciarskich to szybkie kolejki i gondole z podgrzewanymi kanapami oraz duża przepustowość wyciągów. Niejednokrotnie są to rozwiązania nowocześniejsze i wygodniejsze niż w Alpach, bo zbudowane w ciągu kilku ubiegłych lat. Efekt jest naprawdę imponujący - od wypożyczalni, przez sklepiki i bary, czyściutkie i ładne toalety, aż po same trasy. Nie da się ukryć, że często pierwszym uczuciem ogarniającym narciarzy z Polski jest po prostu zazdrość

Tatrzańska Łomnica

Atrakcyjność podkreśla malownicze położenie całego ośrodka narciarskiego u stóp Łomnicy (2634 m n.p.m.)  - drugiego najwyższego szczytu na Słowacji, dostępnego dzięki kolejce linowej. W sezonie 2014/2015 do dyspozycji mamy: 15-osobową kolejkę gondolową ze stacji Start do stacji Łomnicki Staw, 8-osobową kolejkę krzesełkową z niebieskimi osłonami w rejonie Bukowa Góra, 6-osobową podgrzewaną kolejkę krzesełkową z pomarańczowymi osłonami z Tatrzańskiej Łomnicy do stacji Start, 4-osobową kolejkę krzesełkowa ze stacji Start do stacji Eueoriedky (pol. Jagodowa), 4-osobową kolejkę gondolową z Tatrzańskiej Łomnicy na Start oraz 2-osobową kolejkę krzesełkową ze stacji Łomnicki Staw do Siodełka Łomnicy.

Jasnafot. inf. pras.

Go pass, czyli jeden karnet na wszystko

Wszystkie trzy stacje tatrzańskie połączone są jednym karnetem - GoPass. Można dzięki niemu jeździć w dowolnym miejscu tyle, ile się chce, bez konieczności stania w kolejce do kasy. Zakup karnetu przez internet to standard dający nie tylko oszczędność czasu, ale i pieniędzy. Jest to system wyposażony w możliwość gromadzenia punktów i otrzymywania zniżek na wszystkie usługi - od wypożyczalni, przez jedzenie, nawet do zakupu sprzętu i pamiątek. GoPass działa także na dodatkowe atrakcje, obejmując między innymi  największy w tej części Europy kompleks basenowy Tatralandia.

Atrakcje po nartach

Tutaj wchodzimy w następny obszar tego, czego szukamy często daleko poza granicami naszego kraju. Możliwości harmonijnego połączenia białego szaleństwa na stoku z relaksem w centrum wellness&spa lub odpoczynkiem w basenach termalnych. Tatralandia to kompleks basenowy zbudowany w stylu tropikalnej wyspy z różnymi dodatkowymi atrakcjami - barami, masażami, miejscami zabaw dla dzieci, ale to tylko jedna z możliwości. Właściwie w każdym lepszym hotelu mamy do dyspozycji dobrze wyposażone centrum relaksacyjne: sauny, jacuzzi i baseny, siłownie oraz możliwość skorzystania z masaży i zabiegów kosmetycznych.

Saunarium w hotelu Grand Prahafot. inf. pras.

I mówimy tu nie tylko o klasycznych centrach wellnessowych, ale także o perełkach, które nadają smaczku relaksowi po nartach. Można więc zażyć kąpieli w gorących wannach stojących na zewnątrz, z widokiem prosto na trasy, które wieczorem wypełnia przyjemny dla ucha każdego narciarza, dochodzący z oddali pomruk ratraków. Inne baseny mieszczą się za ogromnymi oszklonymi ścianami aby móc podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę Tatr Wysokich. Jest nawet jacuzzi umieszczone na czubku romantycznej wieżyczki luksusowego hotelu.

Luksusowa baza noclegowa

Skoro mówimy już o hotelach - zajmijmy się przez chwilę tym tematem, który zawsze był specjalnością południowej strony Tatr. Kiedy u nas dominował model wynajmowania izby od górala, po drugiej stronie gór stawiano wspaniałe secesyjne „grandy” w Tatrzańskiej Łomnicy (wybudowany w 1905r.), Smokowcu (oddany do użytku w 1904r. jako pierwszy duży tatrzański hotel) czy Szczyrbskim Jeziorze, który składa się z trzech połączonych budynków historycznych wybudowanych obok siebie w ciągu 34 lat na morenie Jeziora Szczyrbskiego: Jánoš~k (1893), Kriváo (1906) i Hviezdoslav (1923). Wysoka jakość ich usług i prawdziwy luksus został im przywrócony w ostatnich latach. Pieczołowicie wyremontowane, zachowały nie tylko dostojność i elegancję początków XX wieku, ale także połączyły ją z nowoczesnością i zaspokojeniem wymagań współczesnych turystów.

Tatrzańska Łomnicafot. Barbara Król

Grandhotel w Starym Smokowcu, Grand Praha w Łomnicy czy w końcu Grand Kempiński w Szczyrbskim Jeziorze to obiekty spełniające najwyższe światowe standardy wyposażenia i jakości usług hotelarskich. Wtórują im obiekty nowsze, ale również doprowadzone do bardzo wysokiego poziomu - Grand Jasna, Boutique Hotel Tri Studnieky czy FIS Štrbské Pleso. Większość z nich leży tuż przy wyciągach i trasach zjazdowych oraz trasach dla narciarzy biegowych. Dodatkową ciekawostką jest możliwość nocowania w apartamencie na szczycie Łomnicy!

Z dobrymi hotelami nierozerwalnie wiąże się wspaniała kuchnia. Wspomniane wcześniej miejsca zatrudniają najlepszych kucharzy w regionie, którzy nie tylko kreują ciekawe połączenia regionalnych przysmaków z nowatorskim podejściem do gotowania i sposobu podawania potraw, skądinąd znanych i lubianych. Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o restauracji Tri Studnieky, obecnej kuchni w Grand Praha czy restauracji na stoku w Tatrzańskiej Łomnicy (START), a także van Roll w Jasnej pod Chopokiem, gdzie gotują specjaliści wielokrotnie nagradzani za znakomitą kuchnię.

daniefot. Barabara Król

Również na stoku czeka nas miłe zaskoczenie. Prawdziwymi perełkami serwującymi nie tylko dobrą kuchnię, ale będącymi również ciekawostką samą w sobie, są takie obiekty, jak kawiarnia i restauracja Rotunda na szczycie Chopoka, oferująca dookolną panoramę, czy też restauracja van Roll, mieszcząca się w starej stacji kolejki linowej. Jaki smak ma gorąca czekolada w mroźny dzień, w stylowej kawiarni na szczycie Łomnicy, 2632 metry ponad poziomem morza? Trzeba jej spróbować, bo opowiedzieć słowami się nie da. Nie mając nic przeciwko klasycznemu „vypražanemy syroki z hranolkami” - naprawdę w słowackich Tatrach można rozsmakować się dużo bardziej

Na Słowacji jest wszystko

Wszyscy znajdą tu coś dla siebie. Rodziny z dziećmi - znakomicie przygotowane szkółki narciarskie i atrakcje, jak choćby trasy saneczkowe czy ulubione przez najmłodszych baseny.

Maxilandfot. inf. pras.

W budynku starej kolejki linowej na Łomnicę przy Skalnate Pleso znajduje się specjalna strefa zabaw Kamzikowo (pol. Kozicowo) z wieloma atrakcjami i możliwością wynajęcia opieki dla dzieci. Zaraz obok otworzono w tym roku bezpłatną galerię sztuki z piękną panoramą Tatr oraz mini muzeum regionu.

Kamzikovofot. Barbara Król

Miłośnicy freeride'u - znajdą tu najrozleglejsze w naszej części Europy tereny do jazdy poza trasami, dokładnie opisane w bezpłatnych broszurach, dostępnych także w języku polskim.

porównaniefot. inf. pras.

W porównaniu z Alpami, słowackie Tatry mają dodatkowe zalety. Jakie? Po pierwsze - są blisko. Wybierając się pod Tatry, zaoszczędzić można co najmniej tysiąc kilometrów jazdy (licząc w obie strony), co ma szczególnie duże znaczenie w przypadku urlopu spędzanego z dziećmi. Po drugie - wszystko to, o czym mówiliśmy, całą tę alpejską jakość, możemy mieć tu w cenach zbliżonych do polskich.

Wygrzewając się więc w ciepłych promieniach popołudniowego słońca po całym dniu spędzonym na trasach, albo relaksując się w gorących źródłach, patrząc, jak spadające powoli z nieba płatki śniegu delikatnie topią się tuż nad rozgrzaną powierzchnią wody, mamy pełne prawo żartobliwie odwrócić pytanie postawione na początku naszych rozważań: czy przy takim podejściu Alpy mają jakiekolwiek szanse?

Więcej informacji: www.vt.sk , www.jasna.sk , www.tatralandia.sk , www.gopass.sk

Dokładne ceny skipassów: http://www.vt.sk/pl/cenniki/cennik-karnetow-narciarskich-zima-201415/

Pakiety pobytowe: http://www.vt.sk/pl/zakwaterowanie/pakiety-pobytowe/

Najlepsze oferty: http://www.vt.sk/pl/zakwaterowanie/najlepsze-oferty/

    Komentarze (7)
    Alpejskie warunki dla całej rodziny godzinę od Zakopanego
    Zaloguj się
    • bob2436

      Oceniono 37 razy 19

      Czemu ma służyć ta nachalna i kłamliwa reklama? Karnet we wspomnianych ośrodkach kosztuje 130-160 pln. W Polsce najdrożej jest chyba w Białce - 99 pln. Jak sobie policzymy różnicę wychodzi 600 zł za tydzień jeżdżenia. I tak jest ze wszystkim. Tam też potrafi być tłok o czym miałem pecha się przekonać. Lepiej niż na Słowację pojechać w Alpy. Koszt większy , ale jeśli nie pojedziemy w jakimś krytycznym okresie (np. święta) mamy gwarancję, że nie będzie tłumów a stan tras lepszy.

    • mistrzglobusa

      Oceniono 6 razy 4

      Byłem w zeszłym roku na weekand i to jest ściema co piszą. Jak nie ma śniegu w Polsce, zapomnijcie, że tam będzie. Drogo 40 euro za dzień i chcodziło tylko krzesełko na dolnej stacji. Śnieg ciężki, mokro, było na +, niewarto. Jak jest śnieg to są kolejki, tak mówili Słowacy. Więcej tam nie pojadę nie warto. Lepiej poświęcić więcej czasu i jechać do Austrii 6 godzin i jesteśmy na lodowcu Kitzteinhorn.

    • wgoornik

      Oceniono 10 razy 4

      w latach ubiegłych w Łomnicy ostatni wyciąg stawał o 16 i koniec jazdy, szkoda

    • rudy_63

      Oceniono 12 razy 0

      W normalnej gazecie to by reklamowano polskie ośrodki. Sam tytuł jest mylący: brak kolejek - a niby gdzie są w Polsce - bywałem ostatnio w różnych miejscach (Wierchomla, Szklarska, Białka) i wszędzie bez kolejek, niskie ceny - to może gdzie w Polsce jest drożej ?

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX