Przygotowania akumulatora do zimy

Andrzej Kublik
09.11.2010 13:55
A A A
Awaryjny rozruch

Awaryjny rozruch (Fot.Lukasz Cynalewski / AG Fot. Lukasz Cynalewski / AG)

Bez sprawnego akumulatora zimą nie ruszymy autem w drogę. Trzeba się zatroszczyć o to urządzenie, gdyż najlepiej nawet utrzymany akumulator już w temperaturze 0 st. C traci jedną piątą swojej pojemności. Przy większym mrozie w niesprawnym akumulatorze zabraknąć może elektryczności na uruchomienie auta
Auta uruchamiane "na pych" przez zdesperowanych kierowców, dwa samochody z otwartymi pokrywami silnika i połączone parą przewodów - to widoki zimą częste na drogach i parkingach. Wilgoć i mrozy z całą bezwzględnością ujawniają bowiem w autach problemy z urządzeniami elektrycznymi, przede wszystkim niesprawności akumulatorów.

Prąd na start

Akumulator służy w aucie przede wszystkim do uruchomienia silnika. W czasie jazdy prąd do samochodowych urządzeń elektrycznych jest wytwarzany przez prądnicę (alternator), dodatkowo ten mechanizm powinien ładować akumulator w czasie jazdy.

Aby silnik zaczął pracować, trzeba go wprawić "z zewnątrz" w ruch, poruszyć tłoki przymocowane do korbowodu, by do cylindrów zassać mieszaninę paliwa z powietrzem, sprężyć ją i zapalić. Po kilku początkowych cyklach pracy tłoki będą się poruszać już bez tego wsparcia z zewnątrz, pchane ciśnieniem gazów i siłami, które na nie oddziałują. W zamierzchłych czasach silnik w ruch wprawiano siłą mięśni, obracając specjalną korbę. Dziś wystarczy przekręcić kluczyk zapłonu albo wcisnąć guzik - jeśli mamy auto wyposażone w elektroniczny klucz zapłonu w postaci specjalnej karty.

Jeśli jednak mamy niesprawny akumulator, na nic się nie zda przekręcanie kluczyka czy wciskanie guzika - spod pokrywy silnika dochodzić będzie odgłos pracujących z trudem mechanizmów albo wręcz cisza. Co się dzieje? Jeszcze niedawno, w ciepłe dni uruchamialiśmy przecież auto bez specjalnych kłopotów...

Akumulatory nie lubią jednak zimna. Ten sam w pełni sprawny akumulator, który w temperaturze 25 st. C ma 100 proc. pojemności elektrycznej, w temperaturze 0 st. będzie miał 80 proc. pojemności, w temperaturze - 10 st. już tylko 70 proc., a przy siarczystym mrozie, - 25 st., tylko 60 proc.

Jeżeli akumulator jest już częściowo rozładowany, to przy niskich temperaturach jego pojemność elektryczna będzie jeszcze mniejsza. W rezultacie może mieć za mało energii, by starczyło jej na dostatecznie mocne obracanie wałem korbowym. Tym bardziej że w zimie jest to trudniejsze niż w ciepłe dni. Przy niskich temperaturach olej w silniku zastyga, rosną więc opory, jakie musi pokonać rozrusznik, obracając wał korbowy. Do pracy w tych warunkach rozrusznik musi pobrać więcej prądu z akumulatora. Wszelkie defekty w instalacji elektrycznej, które powodują ubytki prądu, wtedy szczególnie dotkliwe dają o sobie znać. Od początku października do końca lutego mamy też obowiązek jazdy przez całą dobę z włączonymi światłami mijania, a to zwiększa zapotrzebowanie na elektryczność.

Aby więc zimą uniknąć stresów z autem, którego nie da się uruchomić, trzeba zawczasu pomyśleć o sprawnym akumulatorze.

Magiczne oko

Urządzenia te dzielą się na takie, które wymagają obsługi, i bezobsługowe (teoretycznie niewymagające obsługi).

W akumulatorach wymagających obsługi trzeba okresowo sprawdzać stan elektrolitu. Odkręcając korki nad poszczególnymi celami, można sprawdzić, czy elektrolit zakrywa płyty w akumulatorze. W akumulatorach, które mają obudowę z przezroczystego tworzywa, można to czasem sprawdzić już z zewnątrz, porównując faktyczny poziom elektrolitu z umieszczonymi na obudowie oznaczeniami poziomu minimalnego i maksymalnego. Niedobór elektrolitu uzupełnia się wodą destylowaną. Niezależnie od tego należy okresowo kontrolować, czy elektrolit ma odpowiednią gęstość (do takiego pomiaru służą odpowiednie urządzenia dostępne nieraz w sklepach z akcesoriami samochodowymi). Należy pamiętać, żeby zachować ostrożność i nie wylać elektrolitu, który jest substancją żrącą.

Takich zabiegów nie wymagają tzw. akumulatory bezobsługowe. Faktycznie niewiele jest urządzeń, które w pełni zasługują na tę nazwę. Akumulator w pełni bezobsługowy można np. zamontować aucie bezpośrednio po zakupie, bez konieczności oddawania go wcześniej do specjalistycznego warsztatu dla "uformowania" (szczególny sposób przygotowania i pierwszego naładowania).

Zwykle akumulatory bezobsługowe wyposażone są w specjalną diodę, po której zabarwieniu można rozpoznać stan naładowania. Częściowo rozładowany akumulator bezobsługowy wymaga naładowania - tak jak w tej sytuacji wymaga tego również akumulator "obsługowy".

Akumulator każdego typu wymaga zaś okresowego oczyszczenia. Czyste, bez śladów korozji powinny być również bieguny akumulatora i zaciski przewodów (tzw. klemy). Bieguny i zaciski należy nasmarować wazeliną techniczną w celu poprawy przewodzenia i ochrony przed wilgocią. Zaciski powinny być przykręcone całym swoim obwodem, mocno, lecz nie za mocno - grozi to bowiem uszkodzeniem tych elementów. Zakładając w aucie akumulator, wyjęty na przykład dla podładowania, należy upewnić się, że został umocowany prawidłowo. Podskoki i wstrząsy nie przedłużają bowiem żywotności tego urządzenia, a na dodatek niestabilne zamocowanie akumulatora grozi poluzowaniem połączeń i ubytkami prądu.

Jaki akumulator

O tym, jaki akumulator jest potrzebny do naszego samochodu, informuje instrukcja obsługi. Zwykle jako podstawową daną określa się tam pojemność akumulatora. Nie wolno kupować akumulatora o pojemności mniejszej niż zalecana, bo zimą z pewnością zabraknie nam energii. Czy można kupić akumulator większej pojemności? Czasem tak. Decyzja w tej sprawie wymaga jednak konsultacji z autoryzowaną stacją obsługi naszego samochodu. Jeżeli w naszym aucie zamontowano bowiem prądnicę (alternator) o sprawności niedostosowanej do akumulatora większej pojemności, to grozi nam, iż w trakcie jazdy prądnica nie poradzi sobie z doładowanie akumulatora i w rezultacie będzie on notorycznie niedoładowany.

Należy również pamiętać, że z powodu trudniejszych warunków rozruchu auta z silnikami Diesla wymagają akumulatorów o większej pojemności.

Mając do wyboru dwa akumulatory o tej samej pojemności, lepiej wybrać ten, który cechuje się prądem rozruchowym o wyższej wartości (naturalnie, jeśli producent auta nie wprowadza ograniczeń pod tym względem). Taki akumulator w chwili rozruchu dostarczy więcej energii, pozwoli mocniej zakręcić rozrusznikiem. Ale uwaga! Wartości prądu rozruchu mogą być podawane różnie, w zależności od zastosowanych w tym celu norm (amerykańskie normy SAE dla prądu rozruchu są np. wyższe od norm niemieckich DIN). Porównując cechy akumulatorów, trzeba więc sprawdzić, jakie normy wykorzystywał producent przy ich opisie.

Przed zakupem nowego akumulatora lepiej też upewnić się, czy rozmiarami będzie pasować do miejsca przewidzianego na to urządzenie przez producenta samochodu.

Padł i co?

Dlaczego nie możemy zimowym rankiem uruchomić auta? Powodem może być niesprawny akumulator albo np. niesprawności silnika (zużyte świece zapłonowe, źle wyregulowany gaźnik, problemy z wtryskiem i/lub zapłonem, zbyt małe ciśnienie sprężania itd.).

Niesprawności akumulatora niekoniecznie muszą wynikać z defektów samego urządzenia. Jeśli kłopoty z akumulatorem ponawiają się, należy w autoryzowanej stacji obsługi sprawdzić, czy uszkodzenia nie występują w innych elementach systemu elektrycznego. Kłopoty z ładowaniem akumulatora może powodować źle naciągnięty pasek klinowy, niesprawna prądnica (alternator) albo nieprawidłowo działający regulator napięcia. Jeśli te urządzenia działają jak należy, możemy podejrzewać, że za ubytki prądu odpowiada coś innego - wadliwy rozrusznik, uszkodzona instalacja elektryczna, źle zamontowany autoalarm, zbyt wiele dodatkowych urządzeń elektrycznych, które zainstalowaliśmy w aucie.

Bardzo szybko rozładujemy akumulator, jeśli zapomnimy wyłączyć światła po zaparkowaniu auta. Szybszemu wyładowaniu akumulatora sprzyja również wykorzystywanie samochodu przede wszystkim do jazdy na krótkich odcinkach.

A jeżeli wyładuje nam się akumulator i trzeba uruchomić silnik? Najlepiej w takiej awaryjnej sytuacji skorzystać z pomocy baterii w innym aucie (samochodów z katalizatorami i automatycznymi skrzyniami biegów w ogóle nie należy uruchamiać "na pych"). Należy przy tym pamiętać o odpowiedniej kolejności podłączania przewodów. Jeśli "minus" akumulatora w naszym aucie jest połączony z masą pojazdu, to najpierw podłączamy przewód do "plusa" akumulatora w aucie, z którego pożyczamy prąd, a potem do "plusa" akumulatora w aucie, które prąd pożycza. W tej samej kolejności potem podłączamy przewód do "minusa" akumulatora w aucie, z którego pożycza się prąd, a potem do "minusa" akumulatora w aucie, które pożyczy prąd.

W trakcie łączenia przewodów silnik auta, z którego będzie pożyczany prąd, powinien być unieruchomiony. Należy go jednak włączyć, zanim podjęte będą próby uruchomienia drugiego samochodu. W trakcie tych operacji auta nie mogą się ze sobą stykać karoseriami.

Zobacz także
Komentarze (4)
Zaloguj się
  • Gość: camel

    Oceniono 3 razy 3

    Artykuł sprzed kilku lat. Ten kto wstawił ten artykuł to nawet go nie przeczytał, tylko na żywca skopiował.
    Cały rok jeździmy na światłach.

  • Gość: kopiarka

    Oceniono 2 razy 2

    Kopiuj wklej.

    Od początku października do końca lutego mamy też obowiązek jazdy przez całą dobę z włączonymi światłami mijania, a to zwiększa zapotrzebowanie na elektryczność.

  • fenski7

    0

    Ja jeszcze nigdy ze swoim akumulatorem nie robiłem nic szczególnego na zimę. Zawsze sprawnie działał. Kupowałem Centrę w www.max-energia.pl i jestem z niego bardzo zadowolony.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX