Kumi Yama, czyli japońska zima latem w Les 2 Alpes

Japońskie flagi, grill, chill out, tłumy narciarzy i snowboardzistów, niekończące się wieczorne imprezy oraz zawody na skoczniach i wymyślnych przeszkodach wyjętych żywcem z kolorowego świata Mario Bros. Tak właśnie wyglądała 5. edycja największej letniej imprezy freestyle'owej w Europie, która odbyła się w miniony weekend we francuskim Les 2 Alpes.

W tegorocznych zawodach wzięli udział jedni z najlepszych specjalistów od freestyle'u na świecie. Wśród narciarzy, których można było znaleźć na liście startowej pojawili się m.in.: Sammy Carlson, Niklas Erikson, Kai Mahler, Oscar Harlaut, Lolo Favre, Xavier Bertoni czy młodziutka uczestniczka The North Face Polish Freeskiing Open - Kelly Sildaru. Obok nich na skoczniach swoje tricki zaprezentowali tacy snowboardziści jak: Arthur Longo, Christian Weber, Victor De Le Rue, Mathieu Crepel, Mike Casanova czy Marc Hoyt.

Kumi Yama nie jest jednak typową imprezą freestyle'ową. Zawodnicy startują w 3- i 4- osobowych teamach i mogą sami decydować o tym czy przejazdy wykonują pojedynczo czy wszyscy razem. Przeszkody w snowparku położonym na wysokości 3200 m. n.p.m., które w tym roku przypominały elementy z gry komputerowej Mario Bors, pozwalały na wymyślanie kreatywnych linii - zawodnicy skakali równolegle na skoczniach, przeskakiwali jeden nad drugim czy pokonywali jibby jeden za drugim.

Najlepszą ekipą narciarzy okazał się team APO (Sammy Carlson, Kai Mahler, Willi Borm). Wśród snowboardzistów 1. miejsce zajął team Resistance (Mathieu Justafre, Franck Moissonier, Valerian Ducourtil, Johan Baisamy).

Nagrody za best trick powędrowały do Sama Favreta (narty) za 540 nose tap na japońskiej bramie i Thomasa Delfino (snowboard) za 720 tail transfer.

kumi yama, les 2 alpes, freeride, freestyle

Swoich sił w imprezie spróbowali także narciarze z Polski. Bartek Sibiga, Władek Donimirski i Mateusz Augustyn nie dostali się jednak do finału zawodów. Bardzo dobrze spisali się za to snowboardziści. Ekipa Sausage Sushi w składzie Michał Ligocki, Tomek Wolak i Maciej Afeltowicz zajęła 5. miejsce.

Mimo silnego wiatru i kiepskiej pogody w niedzielę udało się także rozegrać część imprezy przeznaczoną dla najmłodszych. W Kumi Yama Kids triumfował narciarski team Bananas (Alex Hall, Mickael Rowlands) i snowboardowy Smokin Aces (Markuss Brieze, Emils Ozolins, Nauris Putenis). Startująca w parze ze swoim młodszym bratem Kelly Sildaru, ulubienica kibiców PFO, zajęła 3. miejsce.

Klimat świata braci Mario nie opanował jedynie lodowca. W Smith's pubie, gdzie zlokalizowane było biuro zawodów i strefa grillowo - imprezowa, można było pograć w tę legendarną grę komputerową. Podobnie jak w zeszłym roku hasłem przewodnim trwającej trzy dni imprezy było - Ride for Japan, nie zabrakło więc akcentów związanych z Krajem Kwitnącej Wiśni. W Smith's można było spróbować japońskiego piwa, wziąć udział w rozgrywkach ping pongowych, a jedną z nagród w zawodach był wyjazd do Japonii. Na zakończenie odbyło się oczywiście afterparty w legendarnym L'Avalanche.

W Les 2 Alpes jest w tym roku naprawdę tłoczno. Przy okazji Kumi Yamy kolejka do wyciągu była ogromna, pierwszego dnia zawodów na wjazd trzeba było czekać blisko godzinę. Z drugiej strony set up w snowparku - ogromna liczba małych skoczni, kreatywne jibby, duży halfpipe i naprawdę duże skocznie pro - wydaje się przyciągać o tej porze roku większość freestyle'owców z Europy. Jako miejsce swojego treningu Les 2 Alpes wybrali także najlepsi Polacy m.in. Paweł Palichleb czy Szczepan Karpiel, który pojawił się we Francji w towarzystwie prawdziwej legendy polskiego freeski - Maćka Świerka.

kumi yama, les 2 alpes, freeride, freestyle

Najważniejszą sprawą, którą podkreślają wszyscy, którzy odwiedzili ostatnio Les 2 Alpes to naprawdę fajny klimat jaki panuje tam w tym sezonie. Ulice pełne są ludzi na deskorolkach i longboardach, w słynnej hamburgerowni Le Take Away i równie legendarnej Creperie tuż obok panuje ogromny tłok, na każdym kroku można spotkać znajomych i wielu znanych zawodników.

Wysłannicy ski2die, którzy do Francji polecieli na zaproszenie biura turystycznego Les 2 Alpes, oczywiście nie mogli nie skorzystać z wielkiej atrakcji jaką jest możliwość spędzenia dnia na rowerach downhillowych. Wypożyczenie bike'a z zestawem ochraniaczy kosztuje od 45 do 132 euro, ale długie popołudnie na niezliczonych trasach, czy w nowym bikeparku to opcja, którą warto polecić każdemu. Znawców tematu nie trzeba przekonywać, że Les 2 Alpes to jedna z najlepszych miejscówek rowerowych w Europie, tym mniej zorientowanym powinno wystarczyć, że właśnie rozpoczęła się tam europejska edycja legendranego Crankworx - największego festiwalu grawitacyjnych odmian kolarstwa górskiego.

Jak zwykle wizyta w Les 2 Alpes okazała się doskonałym pomysłem na kilka letnich dni i podtrzymanie formy przed nadchodzącym sezonem. Tym, którzy nie spróbowali polecamy, a tych którzy się wybierają zachęcamy do skorzystania z wielu atrakcji jakie oferuje to wyjątkowe miejsce.