Gazeta.pl > narty >  sprzęt

Jak wybrać narty i kiedy warto je zmienić

Monika Witkowska
27.11.2012
A A A Drukuj
Odpowiednio dobrane narty to gwarancja dobrej zabawy na stoku

Odpowiednio dobrane narty to gwarancja dobrej zabawy na stoku (źródło: shutterstock)

Najważniejsze przy nartach to umieć na nich jeździć, ale prawda jest taka, że lepiej jest jeździć na sprzęcie dobrym niż na byle jakim. O doborze sprzętu rozmawiałam z Tomaszem Piątkowskim, prezesem sieci Ski Team.

Sprzęt narciarski stale się zmienia, ale czy można rzeczywiście mówić o jakiejś ''rewolucji'' w ostatnich sezonach?

- Chyba tak. Chodzi o konstrukcję nart. Do tej pory zwracało się uwagę głównie na to, jak wygląda narta w rzucie od góry - mam na myśli jej szerokość w dziobie i w piętce oraz jak wąska jest w talii. Teraz patrzymy na nartę inaczej. Z boku. I tu pojawiają się dwa określenia, które snowboardziści pewnie już znają, a narciarze powinni zapamiętać, bo będzie się używało tych nazw coraz częściej. Jedno słowo to ''camper'', czyli odcinek narty, który przy braku obciążenia w środkowej części wybrzusza się, nie przylegając do podłoża. Drugim słowem jest ''rocker'' - chodzi o nieprzylegające do podłoża części od strony dziobu i piętki. ''Rewolucja'' polega na tendencji do zwiększania ''rockera'' kosztem ''cambera'', a otrzymane proporcje warunkują podziały na konkretne rodzaje nart. Łatwiej to rozumieć, patrząc na wykresy, ale ogólnie chodzi o jak największą skuteczność narty, trzymanie w skręcie i ogólne zwiększenie manewrowości.

nie do publikacji gdzie indziej, rocker, narty z rockerem, camberźródło: ski-review.com

Lubisz narty? Polub Na narty.sport.pl na FB.

Pomysł z wprowadzeniem rockerów i camberów jako pierwsza zrealizowała firma K2 już przeszło 10 lat temu, ale patrząc na kolekcje innych firm na sezon 2012/13, widać, że większość producentów zaplanowała stosowanie odpowiedniego układ rockerów w ponad 50-60 procentach swoich nart! Jeszcze kilka lat temu używano ich tylko w nartach freeride'owych, ale teraz rocker znajdziemy nawet w zawodniczych "slalomkach" i "gigantkach". Dla mnie to pierwszy taki przełom technologiczny od wielu lat, a dokładniej od roku 1996, od kiedy pojawiły się narty carvingowe.

Zanim staniemy się specami od przekrojów bocznych, proszę powiedzieć, jakie są najczęstsze błędy popełniane przez klientów kupujących sprzęt?

- To, że chcą kupić narty za krótkie, bo wydaje im się, że na takich będzie im łatwiej. Wiele osób bezpodstawnie boi się nart z poszerzoną talią, rozmiarowo dłuższych. Inny błąd to kierowanie się gdzieś tam zasłyszanymi opiniami, że jakaś firma jest najlepsza albo najgorsza. Nie ma najlepszej marki, bo ta sama narta nie może być dobra dla wszystkich. Narty zawodnicze, np. Atomic typu Race, mogą zachwycić tych, którzy mają silne nogi i dobrą technikę, podczas gdy inni nie będą w stanie w ogóle wykorzystać ich atutów.

Skoro wspomnieliśmy o długości nart, jak ją dobierać?

- Krótkie narty nie są ani łatwiejsze, ani skuteczniejsze, ani bezpieczniejsze, za to mogą stać się przyczyną wielu kontuzji (szczególnie kolan). Każdy, kto zna się trochę na narciarstwie, wie, że prawdziwą przyjemność i płynność jazdy zyskuje się na narcie dłuższej. Długość zależy od tego, jaki rodzaj narty się kupuje. Nie ma uniwersalnych przeliczników. Przy nartach allround'owych, czyli uniwersalnych, ale na przygotowane stoki, długość uzależnia nie tylko wzrost, ale i waga narciarza. Ogólnie narty krótsze są dla osób lżejszych, dłuższe dla cięższych. Jeśli ktoś waży ponad 90 kilogramów, to inwestowanie w narty poniżej 170 cm jest poważnym błędem.

Najłatwiej jest dobrać deski slalomowe, jako że w ich wypadku obowiązują dwa podstawowe wymiary: dla kobiet i niższych mężczyzn produkuje się narty o standardowej długości 155 cm, dla panów i wyższych kobiet ok. 165 cm (w zależności od marki może być to też np. 160 albo 163 cm). Poza wagą ważny jest też stopień zaawansowania - dłuższe narty lepiej wykorzystają osoby lepiej, pewniej i szybciej jeżdżące.

Jest wiele rodzajów nart - slalomowe, gigantowe, freerajdowe (do jazdy pozatrasowej), freestyle'owe (do ''akrobacji'' w snowparkach i na skoczniach) Są także dwa typy, które wiele osób myli ze względu na podobną nazwę - narty allroundowe i all-mountain

- Fakt, dwa ostatnie rodzaje wzajemnie się przenikają, bo są narty allroundowe, które równocześnie należą do dużo szerszej grupy all-mountain. Póki co narty allroundowe to wciąż najbardziej popularny rodzaj - w naszych sklepach stanowią około 60 procent sprzedaży. Ich zaletą jest uniwersalność - mogą z nich korzystać zarówno początkujący (zwłaszcza ci, którzy uczą się jeździć carvingowo), jak i zaawansowani. Charakterystyczną cechą ich budowy jest to, że są wąskie w talii. Jeśli więc chcemy jeździć również poza trasami, zdecydowanie lepsza będzie narta typu all mountain - szersza, dzięki czemu stabilniejsza i nie zapadająca się w śniegu.

narty, freerideźródło: shutterstock

Dlaczego narty sprzedaje się od razu z wiązaniami? Może ktoś woli inne wiązania?

- Priorytetem powinny być nie wybory klienta, który kieruje się np. wyglądem wiązania, ale wymagania, jakie narzuca dana narta. Przykładowo: nie możemy dać wiązania tourowego do narty slalomowej, z kolei narta typowo rekreacyjna nie potrzebuje ciężkiego wiązania o dużej sile wypięcia. Zresztą wiele nart jest zbudowanych tak, że nie ma wyboru - pasują do nich wyłącznie wiązania konkretnych firm. Najważniejsze jest, aby te wiązania odpowiednio ustawić. Jeśli się na tym nie znamy, lepiej nie oszczędzać, tylko skorzystać z usług fachowców, dysponujących odpowiednim sprzętem i programami komputerowymi wyliczającymi siłę wypięcia.

A jak sprzedają się narty skiturowe, czyli dla miłośników wycieczek narciarskich? Przy podchodzeniu pod górę montowane do nich wiązania pozwalają na odchylanie pięty.

Można powiedzieć, że odnotowaliśmy stu procentowy wzrost ich sprzedaży, to znaczy zamiast trzech par rocznie schodzi nam sześć ( śmiech ). Ale mimo że sprzedaż tych modeli to marginalny promil, widać rosnące zainteresowanie tego typu narciarstwem. Dawniej klienci w ogóle nie kojarzyli, co to za dziwna narta, teraz zadają coraz więcej pytań. Jak na razie sprowadzając narty i wiązania skiturowe, nastawiamy się na modele przeznaczone bardziej do narciarskiej turystyki niż ekstremalnego ski-alpinizmu. A co do ruchomych wiązań to nie trzeba mieć do nich specjalnych nart - wystarczą freeride'owe. Swoją drogą, jeśli chodzi o narty typowo turowe, to widać w nich duży postęp technologiczny. Odzwierciedla to choćby waga - są już narty wykonane z karbonu, ważące zaledwie 600 gramów!


Czy w hipermarketach można kupić dobre narty?

- Na pewno kupowanie tam sprzętu wymaga dużej wiedzy. Nawet nie chodzi o to, że trudno liczyć na fachowe, obiektywne doradztwo. Główny problem nart z hipermarketów stanowi to, że nie ma, jak sprawdzić charakterystyki danego modelu. Modele sprzedawane w sklepach specjalizujących się w sprzęcie sportowym są na ogół opisane w internecie albo w fachowych periodykach robiących testy sprzętu. W hipermarketach trudno znaleźć renomowane modele, bo choć ich szata graficzna jest łudząco podobna do modeli wysokiej jakości, nie wiemy, co się pod takim zewnętrznym malunkiem w środku kryje. W większości hipermarketów obowiązuje kryterium ceny - towar musi być na tyle tani, aby się sprzedał. Ale zdarzają się wyjątki.

Niekiedy słyszy się o nartach ręcznie robionych. Czy narta z przydomowego warsztatu może być dobra?

- Nie jestem w stanie uwierzyć, że ktoś, na przykład w garażu, zrobi rzeczywiście dobre deski. Wykonanie dobrej narty wymaga odpowiedniej technologii, maszyn i odpowiednich parametrów typu ściśle określona temperatura itp. Można temu podołać, o ile takie pojedyncze modele czy limitowane serie stanowią produkcję uboczną w fabryce robiącej masówkę. I rzeczywiście - przy każdej znanej marce, czy to Atomicu, Rossignolu, czy innych są takie manufaktury realizujące specjalne zamówienia np. dla sportowców. Tyle że w tym przypadku wszystko opiera się na produkcji podstawowej - to z niej czerpie się surowce, zaplecze techniczne, z tą różnicą, że na pewnym etapie nad danym modelem specjaliści pracują już indywidualnie, np. obcinając kawałek drewnianego rdzenia, zupełnie zmieniającego charakterystykę narty.

Czy można mieć jeden model nart na całe życie? Co można zrobić, aby przedłużyć żywot narty?

- Według mnie każda narta po mniej więcej stu dniach użytkowania na śniegu nadaje się do wymiany, a w przypadku nart wyższej klasy, na których jeździ się zawodniczo, okres ten jest jeszcze krótszy. Oczywiście, jeśli rzadko jeździmy, wspomniane sto dni rozkłada się na dłużej - przecież narta się nie psuje.

Ważne jest, by narty często serwisować. Jeśli chcemy długo cieszyć się nartami, przy intensywnym użytkowaniu ideałem jest co 2-3 dni regenerowanie krawędzi, a raz na tydzień ślizgów. Im częściej takie podstawowe serwisowanie robimy, tym nie tylko lepsza narta, ale wychodzi w sumie taniej. Drobny serwis krawędziowy to wydatek przeciętnie 40 zł, ale jeśli narta jest bardzo zniszczona, to już majątek (tzw. tuning krawędzi), zaś efekt nie do końca pewny. W każdym razie jazda miesiąc bez serwisu doprowadza do nieodwracalnego ''wykończenia'' narty. Oczywiście można samemu ostrzyć krawędzie, ale umieć to robić. Ręczne ostrzenie jest sto razy trudniejsze, niż kiedy robi się to na dobrej maszynie.

Z Tomaszem Piątkowskim rozmawiała Monika Witkowska

A może lepiej wypożyczać? Przeczytaj i wypowiedz się pod tym artykułem.

Przeczytaj również artykuł (i zobacz wideo) o tym jak dobierać i dbać o buty narciarskie.

Lubisz narty? Polub Na narty.sport.pl na FB.