Sport.pl

Giełdy narciarskie to nie relikt. Co i jak kupować na giełdzie?

W dobie portali aukcyjnych i taniego sprzętu w dużych sklepach sportowych mogłoby się wydawać, że giełdy narciarskie odchodzą w zapomnienie. Nic bardziej mylnego. W miniony weekend wybrałem się na warszawską giełdę przy Stegnach i jedno jest pewne - trzyma się nieźle. Jednak żeby być zadowolonym z zakupów na giełdzie (z ceny i jakości sprzętu), trzeba pamiętać o kilku zasadach.

 

Giełdy narciarskie działają zazwyczaj w weekendy, ta warszawska od 9 do 14. W jej przypadku więcej sprzedawców spotkamy jednak w niedzielę, dlatego warto wybrać się właśnie wtedy. Na Steganach za wjazd na parking zapłacimy 3 PLN, później tyle samo za wejście na teren ze stoiskami. Im wcześniej przyjedziemy, tym bliżej wejścia zaparkujemy i, co ważniejsze, tym więcej czasu będą mieli dla nas sprzedawcy. Koło południa robi się tłok i wszystko zaczyna dziać się nieco bardziej chaotycznie.

Kto sprzedaje na giełdzie narciarskiej (i snowboardowej)

giełda narciarska stegnyfot. Franek Przeradzki | HTC One X

Na giełdzie spotkamy się z dwoma rodzajami sprzedawców. Pierwszy to indywidualni sprzedawcy, którzy przyjechali sprzedać swój/dziecka/szwagra stary sprzęt. Osoby, które chcą w ten sposób trochę dorobić. Choć z założenia handel na parkingu nie jest dozwolony, nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Jeśli znajdziemy coś tutaj, nie musimy już wchodzić na teren stoisk handlowych. Z drugiej strony, zawsze lepiej najpierw zapoznać się z całą ofertą, a dopiero później dokonać zakupu. Mi ceny niektórych "prywatnych sprzedawców" wydały się mocno wygórowane, choć oczywiście nie ma reguły. Można tu też kupić rzadkie, niemalże kolekcjonerskie elementy sprzętu narciarskiego.

Drugi typ to profesjonalni handlarze, dla których jest to kolejny biznes. Skupują sprzęt od klientów i sprzedają go drożej kolejnym. Wszystko jak za dawnych lat. Przymierzanie butów na kartonie, stroju w przyczepie, ceny "jak dla pana to...". Mają większy wybór sprzętu niż Ci z parkingu, zazwyczaj przyjmą nasz stary w rozliczeniu, potrafią też udzielić jakichś podstawowych porad. Warto jednak zastanowić się nad ich fachowością. W większości nie są to ludzie, którzy trudnią się wyłącznie handlem nartami, choć starają się kształtować wizerunek siebie jako fachowców. Słyszałem jak udzielali rzeczywiście trafnych, rzetelnych porad. Ale były też rady na tym poziomie ogólności:

"Jak ktoś dobrze jeździ, to powinien sobie kupić takie narty do nosa i pomknie na nich pięknie. Ale jak gorzej, to lepiej do ramion, bo na dłuższych nie pomknie dobrze"

Z jednej strony, po co komplikować sobie życie. Z drugiej, przy zakupie za kilkaset złotych mamy jednak prawo oczekiwać nieco bardziej fachowej porady.

Sprzęt narciarski dla dzieci...

giełda narciarska stegnyfot. Franek Przeradzki | HTC One X

Największe wrażenie zrobił na mnie wybór nart dla dzieci. To dla rodziców bezlitosny rynek, ponieważ najmłodszym sprzęt trzeba zmieniać co roku, najrzadziej co dwa lata. Używany komplet dla pięciolatka-sześciolatka (narty, buty i kijki, o ile w ogóle tych ostatnich potrzebujemy) możemy kupić już za około 250 PLN. Jeśli zdecydujemy się na coś lepszego, cena wzrośnie do około 450 PLN. W kolejnym roku powinniśmy być w stanie sprzedać wszystko za około pół ceny tym samym handlarzom, ale uwaga: jeśli wybierzemy stare, najtańsze rzeczy, nikt nie będzie chciał ich już później odkupić. W związku z czym jazda dziecka na gorszych nartach może nas ostatecznie kosztować tyle samo, co na zdecydowanie lepszych, które w przyzwoitej cenie sprzedamy po roku.

... i dorosłych

Oferta sprzętu dla dorosłych również jest duża i zróżnicowana, choć odniosłem wrażenie, że prym wiodą jednak narty dla dzieci i młodzieży. Żeby kupić najlepszy dla nas sprzęt, warto na giełdę wybrać się z kimś, kto rzeczywiście zna się na rzeczy. Takie osoby potrafią lepiej ocenić stan ślizgów i krawędzi oraz wybrać sprzęt dopasowany do naszych umiejętności. Bardzo pomocny okaże się również telefon z dostępem do internetu, dzięki któremu możemy na miejscu poczytać o interesujących nas modelach nart czy butów.

Nie jest prawdą, że narty się nie zużywają. Rok produkcji to nie tylko nowe technologie. Narta dużo jeżdżona, sprzed wielu sezonów będzie na stoku zachowywać się gorzej (tj. mniej dynamicznie) niż nowsza. Nie ma to nic wspólnego z rockerem czy innymi technologiami, a wynika z mikropęknięć rdzenia, naturalnego procesu zużycia nart. Jeśli chodzi o buty, zużywa się zarówno but wewnętrzny jak i zewnętrzny. Gąbka robi się bardziej zbita, a po pewnym czasie klamry zaczynają się wyłamywać.

Przyzwoity komplet sprzętu dla osoby średniozaawansowanej  z ambicjami do nauki jazdy sportowej można kupić za 850 PLN, aczkolwiek nie będzie to nic najnowszego. Dla dopełnienia obrazu, na giełdzie wystawiają się również sprzedawcy sklepowi. Bardzo przyzwoite nieużywane narty sprzed dwóch sezonów z wiązaniami kosztowały od 1200 PLN w górę. Nie znajdziemy tu jednak nowych modeli z najwyższej półki.

giełda narciarska stegnyfot. Franek Przeradzki | HTC One X

Oprócz nart, butów i kijków, na giełdzie można też nabyć kask, gogle oraz cały strój, zarówno rzeczy nowe jak i używane. Ceny tych pierwszych nie wydają się jednak bardziej atrakcyjne niż w dużych sportowych sklepach typu Intersport, Go Sport czy Decathlon. Zaskoczeniem była dla mnie możliwość zakupu profesjonalnych ochraniaczy sportowych dla dzieci i dorosłych (gardy, nagolenie, race'owe rękawiczki). Był to jednak sprzęt nowy, a ceny takie jak w sklepie.

Allegro, eBay czy giełda - gdzie kupować narty

Podczas zakupów na giełdzie, na klientów czekają co najmniej dwie duże pułapki. Pierwsza jest dość oczywista, czyli anonimowość sprzedawcy. Z jednej strony możemy z kimś na żywo porozmawiać, z drugiej nie ma sposobu, by później dochodzić ewentualnej reklamacji. A niestety, narty potrafią się psuć. Mogą mieć duże, załatane dziury w ślizgach. Trudno je zauważyć przy zakupie, a wypełnienia potrafią wypaść pierwszego dnia jazdy na nartach. Jeśli więc coś ma zaskakująco atrakcyjną cenę, warto przyjrzeć się temu wyjątkowo starannie. Kluczową sprawą jest stan wiązań. Choć zasadniczo są bardzo odporne mechanicznie, to jednak jeśli narty były regularnie przewożone bez pokrowca na dachu samochodu, odbija się to na działaniu wypinania podczas jazdy. Od tego z kolei zależy bezpieczeństwo na stoku. Jeśli zdecydujemy się na zakup sprzętu poprzez portal aukcyjny, mamy wgląd w komentarze i dane sprzedawcy. Możemy tez próbować go ścigać w razie jakichś problemów (choć praktyka pokazuje, że to czasochłonny proces).\

Drugi problem to dopasowanie butów narciarskich. Butów z Allegro raczej nie można przymierzyć przed zakupem. Z kolei na giełdzie zazwyczaj jest mroźno i zimno, a każdy but przymierzany "na zimno" będzie wydawał się ciaśniejszy niż jest w rzeczywistości. Twardych, zawodniczych butów nie da się czasem założyć w temperaturze niższej niż pokojowa. Jeśli więc przymierzymy jakiś but i wyda nam się dobrze dopasowany, w czasie jazdy może okazać się za luźny. Doradzam spędzenie co najmniej 15 minut w bucie, który chcemy kupić. Gdy choć trochę ogrzeje się na naszej nodze, będziemy mogli podjąć właściwszą decyzję. Nie zapominamy też o przymierzaniu w skarpecie narciarskiej.

giełda narciarska stegnyfot. Franek Przeradzki | HTC One X

Wizyta na giełdzie to oprócz szansy na kupno taniego sprzętu także okazja na spędzenie po prostu kilku przyjemnych chwil. W świecie zapominającym powoli o bezpośrednim handlu i targowania się, "offline" to miły powiew dawnych czasów. Nie zapomnijcie o ciepłych ubraniach, bo zima w tym roku wyjątkowo online.

tekst: Franek Przeradzki

Czytaj również

Jak wybrać narty?

Narty - wypożyczać czy kupować?

Jak dobrać buty narciarskie?

Jak ubrać się na narty?

Komentarze (5)
Giełdy narciarskie to nie relikt. Co i jak kupować na giełdzie?
Zaloguj się
  • Gość: Konrad

    Oceniono 4 razy 2

    Niezły artykuł. Dodałbym tylko:
    -najprostrza reguła przy zakupie nart do nauki - ciężko jest kupic zbyt krótkie i generalnie można tanio. Jeżeli ktoś zaczyna łapac jazdę na krawędziach i ma ambicje nauczyć się dobrze jeździć, to niestety, z moich doświadczeń, 850zł to stanowczo za mało
    -buty narciarskie przecież używa sie w zimę, na zewnątrz. Dlatego bardziej miarodajne jest mierzenie na giełdzie, niż w cieplutkim sklepie, gdzie but jest miekszy niż w rzeczywistości i w górach mozemy się zdziwić, co zakupiliśmy (troszkę Pan odwrócil temat).

  • rudi46

    Oceniono 1 raz 1

    Dobor nart jest bardziej skomplikowany jak sie wydaje po pierwsze musimy ustalic jakie sa nasze umiejetnosci i gdzie chcemy jezdzic jak chcemy jezdzic szybko czy komfortowo zanajac te kryteria mozemy wybrac rodzaj narty w sklepie w ktorym sprzedawca wie o czym mowi pozdrawiam

  • Konstancja Forek

    0

    Dlatego najlepiej iść z kimś doświadczonym, w sklepie zazwyczaj też można liczyć na pomoc, choć różnie to bywa. Często kupuje sprzęt przez internet, ale chyba gdybym kupowała coś pierwszy raz to wolałabym to obgadać ze sprzedawcą. Ostatnio koleżance znalazłam poradnik www.celnie.pl/wypozyczalnie-nart-w-rzeszowie , ona jest akurat z mniejszej miejscowości i miała problem żeby znaleźć coś ciekawego. Ten artykuł też jest ciekawy, może kiedyś się przejdę zobaczyć co ciekawego znajdę.

  • Gość: Gal

    Oceniono 12 razy -4

    A dlaczego autor uważa, że poniższa rada jest na niskim poziomie?

    "Jak ktoś dobrze jeździ, to powinien sobie kupić takie narty do nosa i pomknie na nich pięknie. Ale jak gorzej, to lepiej do ramion, bo na dłuższych nie pomknie dobrze"

    Jak według autora powinno dobrać się narty?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX