Sport.pl

Narty w Dolomitach. Swojsko u świętego Marcina

Marzec to doskonała pora na narciarski urlop. Dzień długi, na stokach luźniej niż w czasie ferii, a ze śniegiem wcale nie jest źle. Przynajmniej we włoskich Dolomitach...
San Martino di Castrozza to jeden z najpiękniej położonych włoskich ośrodków narciarskich - idylliczne miasteczko z poszarpanymi skałami w tle. Niżej położone stoki przecina siatka wyciągów i nartostrad.

San Martino to św. Marcin. Patronował istniejącemu tu w średniowieczu schronisku, w którym zatrzymywali się podróżni i kupcy. Żeby nie było wątpliwości, o które San Martino chodzi (jest ich we Włoszech kilka), dodano jeszcze "di Castrozza". Skąd się wziął ten drugi człon, nie ma pewności, prawdopodobnie chodziło o mały fort - castrum.

Zabudowę nastawionego na turystów miasta tworzą głównie hotele. Większość z nich ma trzy gwiazdki, co wpływa na atmosferę San Martino - nie ma tu snobizmu i rewii mody, jest kameralnie i swojsko. Przyjeżdżają głównie Włosi, więc niekiedy trudno się dogadać, ale za to mamy gwarancję lokalnych "klimatów" (stałych mieszkańców jest kilkuset, przyjezdnych - kilkanaście tysięcy).

Choć jako kurort miejscowość była znana już w XIX w. - pobyt tutaj chwalili sobie m.in. Zygmunt Freud i Arthur Schnitzler - po zniszczeniach I wojny światowej powstała praktycznie na nowo. Latem przyciąga wędrowców i wspinaczy (wspinał się tu m.in. król Belgii Leopold Brabancki oraz Leslie Stephen, jeden z założycieli londyńskiego Alpine Clubu), a zimą narciarzy. W okresie międzywojennym "wyciągiem" były wielkie sanie, do których wsiadało kilkunastu narciarzy - na górę wjeżdżały za pomocą wyciągarki ze stalową liną. Dziś mamy wygodne gondole i krzesełka.

***

Główny rejon narciarski to góry Punta Ces (2227 m n.p.m.) i Alpe Tognola (2220 m). Do wyciągów u ich stóp dojedziemy samochodem (są parkingi), ale można też z jednego miejsca w drugie przejechać bez odpinania nart, korzystając z tras i wyciągów. Mamy do wyboru 45 km tras położonych na wysokościach od 1450 do 2380 m n.p.m. Dobrym narciarzom na pewno spodoba się czarna Tognola Uno (oznaczona nr. 1) i Direttisima (nr 15). Nie zawiodą się jednak i ci, którzy bardziej od zjazdów wolą opalanie - na wiecznie ruchliwym, "wystawionym" na słońce szczycie Tognoli stoją leżaki.

Możemy pędzić przez las albo po odsłoniętych stokach dających wrażenie ogromnych przestrzeni. Widoki należą do najlepszych w całych Włoszech. Wzrok przyciąga przede wszystkim tzw. Grupa Pale, ale na dalszym planie dojrzymy także słynną Marmoladę, najwyższą górę Dolomitów (3343 m).

Choć i ja, i mój mąż Paweł wolimy ośrodki, w których da się jeździć po różnych trasach bez konieczności ich powtarzania, rejon San Martino di Castrozza szybko zaliczamy do naszych ulubionych (zamiast karnetu obejmującego tylko te okolice można zresztą kupić niewiele droższy Dolomity Superski - z nim mamy dostęp do 1200 km tras w 12 regionach). Po kilku godzinach intensywnej jazdy czas na obiad. Jakby na zawołanie na stoku wyłania się drogowskaz: Ristorante Malga Fratazza. Wchodzimy do przytulnego wnętrza i oczom nie wierzymy - ścianę pokrywają banknoty z całego świata, nawet z miejsc tak odległych jak Singapur czy Mozambik (są i polskie nominały). Za namową kelnera zamawiamy lokalny specjał - ser tosela, doskonały na ciepło, z dodatkiem mięs, leśnych grzybów i kukurydzianej polenty. A na deser tiramisu, w Malga Fratazza naprawdę godne polecenia, bo domowej roboty. Przy wyjściu okazuje się, że przemiły Christian, który z taką pasją opowiadał nam o tutejszych przysmakach, to... Brazylijczyk. Pracował w Londynie jako taksówkarz i didżej, a teraz został "włoskim" kelnerem.

***

W sumie mamy tu 60 km nartostrad i 23 wyciągi. Prócz tych w sąsiedztwie San Martino di Castrozza skipass obejmuje także odległą o 9 km Passo Rolle - przełęcz na wysokości 1980 m (bez problemów wjeżdża się tu samochodem). Po obu jej stronach biegnie sześć wyciągów, dzięki którym możemy szusować po wszystkich rodzajach tras. Nam najbardziej podoba się czarna Paradiso i czerwona Castellazzo, choć przeklinamy co chwila zajeżdżających nam drogę chłopaków z Guardia di Finanza, którzy odbywają właśnie narciarskie szkolenia. Niedaleko jest też doskonale przygotowany snowpark (skocznie, poręcze, itp.). Również absolutni nowicjusze mają gdzie pojeździć.

Jednak największy atut Passo Rolle to widoki. Śnieżną pustynię pozbawioną drzew zamykają imponujące skały grupy Pale widziane z innej perspektywy niż w San Martino (miał rację jeden z najwybitniejszych himalaistów Reinhold Messner, kiedy uznał Dolomity za najładniejszy masyw górski na świecie!).

Po nartach czas na apres ski. W barze Skipass Paweł zamawia grzane wino, we Włoszech zwane vin brule', z dodatkiem nie tylko przypraw, ale i owoców (pomarańcze, jabłka). Ja przepadam za bombardino - ciepłym trunkiem przypominającym ajerkoniak, na ogół podawanym z dodatkiem bitej śmietany.

***

Niesamowite skały wznoszące się nad San Martino di Castrozza tak nas kuszą, że postanawiamy zrezygnować z jednego dnia nart, by znaleźć się bliżej nich.

Wysokogórskie altiplano, z perspektywy miasteczka zupełnie niewidoczne, najlepiej przemierzać na przypinanych do butów rakietach, czyli specjalnych nakładkach - za ich sprawą nie zapadamy się w śniegu, a dzięki przypominającym raki ostrzom łatwo nam chodzić nawet po oblodzonym terenie (rakiety można bez problemu wypożyczyć, a korzystanie z nich to żadna filozofia; przydatne są też kijki, choćby i narciarskie). Wycieczka wcale nie musi być forsowna - z San Martino na wysokość 2700 m da się wjechać najpierw gondolami, a po przesiadce - kolejką linową. No i już jesteśmy na ogromnym płaskowyżu, wśród księżycowej scenerii, sam na sam z górami. Skalne iglice masywu Pale są niemal na wyciągnięcie ręki. Nieco z boku mamy szczyt Pala di San Martino i charakterystyczną, przypominającą przechylony talerz Rosettę. Po każdych dziesięciu minutach wędrówki zmienia się widok. Niestety, pogodę mamy nie najlepszą - chmury co chwila zasłaniają szczyty. Żałujemy że nie możemy zostać tu do zachodu słońca, kiedy Dolomity przybierają czerwonawą barwę.

Choć rakiety śnieżne to świetna sprawa, dzień bez nart uznalibyśmy za stracony. Aron, nasz włoski kumpel, jakby czytał w naszych myślach: - Dziś piątek. Wieczorem można pojeździć na oświetlonym stoku.

Nie wahamy się ani chwili. Po kolacji (jak to we Włoszech, uczta trwa z półtorej godziny) pakujemy sprzęt i jedziemy w stronę wyciągu. Jest już późno, boimy się, że zaraz będzie "po wszystkim", ale gdzie tam - gondole jeżdżą do 23.30! O 22 nie można znaleźć miejsca na parkingu, są nawet rodziny z małymi dziećmi. Oświetlony stok Col Verde to miejsce, w którym za dnia mało kto jeździ (główne rejony narciarskie z pajęczyną tras i wyciągów znajdują się po drugiej stronie miasta). Wiodącą przez las trasę obsługują 15-osobowe gondolki. Zazwyczaj oświetlone stoki nie są długie, a tu miłe zaskoczenie - zjazd liczy 2 km, czyli można się wyszaleć, a warunki śniegowe są wręcz rewelacyjne (w dużej mierze to zasługa armatek). No i jeszcze widok jarzącego się w dole San Martino!

- Porca miseria! - wykrzykuje chłopak, który przy oświetlonym świecami stoliku niechcący wylał piwo. Kiedy nazajutrz przy pełnej prędkości wyskakuję na muldzie i ląduję twarzą w śniegu, także wyrywa mi się: - Porca miseria! W końcu jestem we Włoszech.

Warto wiedzieć

•  Skipassy. Tylko na rejon San Martino i Passo Rolle, zależnie od terminu - 1-dniowy 28-31 euro, 6-dniowy 149-169. Dolomiti Superski na 12 regionów, 1220 km tras - 6-dniowy 178-202 euro. Młodzież i seniorzy mają zniżki, dzieci urodzone przed 25 litopada 1998 r. jeżdżą za darmo.

•  Ceny. W hotelach 3-gwiazdkowych nocleg z dwoma posiłkami od 40 euro za dzień i od 280 za tydzień. Danie obiadowe na stoku - 8-10 euro, podgrzewana kanapka 3-5, grzane wino lub bombardino 3-4.

•  Oferty specjalne. Od 17 marca do 10/15 kwietnia w ramach oferty Supersun przy zakwaterowaniu na 7 dni płacimy jak za 6, a skipass 6-dniowy otrzymamy w cenie 5-dniowego. W ofercie Dolomiti Super Kids dzieci do 8 lat nie płacą za skipass ani za zakwaterowanie, a te do lat 12 tylko 50 proc. obydwu cen, mają też 20 proc. na zniżki na kursy i w wypożyczalniach sprzętu.

W sieci

http://www.trentino.to

http://www.sanmartino.com

info@sanmartino.com