Z Kondratowej na Kasprowy

Warto być wcześnie pod wyciągiem na Goryczkowej i zjechać parę razy, zanim wagoniki wwiozą innych amatorów białego szaleństwa z Kuźnic na Kasprowy
Tatry. W sezonie unikam ich jak diabeł święconej wody. Uwielbiam je, gdy słyszę warkot samochodów ciągnących zakopianką w stronę Krakowa (i dalej), gdy opuszczają skalne Podhale. Pakuję plecak i narty i jestem gotów spojrzeć ośnieżonym górom w ich jaśniejące w słońcu oblicze. Moim ulubionym miejscem jest wtedy malutkie drewniane schronisko na Hali Kondratowej (1335 m n.p.m.) pod Giewontem.

***

Zawsze zostawiam samochód na parkingu przy kościółku św. Antoniego (jeśli jest to Wielkanoc, tu święcimy nasz koszyczek). Zaletą parkingu jest gratisowy dowóz busikiem do Kuźnic, gdzie ładujemy sprzęt narciarski, torbę z ciuchami itp. na plastikowe sanie, zarzucamy plecaki na ramię i wędrujemy szeroką, wygodną drogą w stronę Kalatówek, mijając (niebieskim szlakiem) klasztor i kaplicę Świętego Krzyża, który zbudowało sześciu zakonników pod kierunkiem brata Alberta. W 1902 r. klasztor przejęły siostry albertynki, a bracia przenieśli się na Śpiącą Górkę. W 1901 r. bracia wybudowali obok klasztoru Chatę Pustelnika, w której zamieszkał brat Albert. W niej prowadził filozoficzne rozmowy ze Stefanem Żeromskim, Stanisławem Witkiewiczem, Stanisławem Przybyszewskim.

Szerokim łukiem omijamy gwarny zazwyczaj hotel na Kalatówkach i na końcu szerokiej Polany Kalatówki, na której sezonowo znikają lub pojawiają się proste wyciągi orczykowe, wchodzimy w wąską leśną ścieżkę. Ostatni rzut oka na chowający się za choinkami Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) i za chwilę wspinamy się stromą, ośnieżoną ścieżką nad Doliną Kondratową. Po dobrej godzinie wędrówki z Kuźnic wychodzimy na malowniczą Polanę Kondratową, otwierającą się pięknym widokiem w stronę Kopy Kondrackiej (2005 m), z prawej zamkniętą urwiskami Giewontu. Już widać dym ze schroniskowego komina, idzie wyż, będzie piękna pogoda.

Jeszcze kilka minut i stoimy na drewnianym podeście tarasu schroniska. Za przeszklonymi drzwiami wita nas ciepło góralskiego wnętrza i zapach świeżego bigosu. Jesteśmy w domu! Zostawiwszy bagaże w małym pokoiku z piętrowymi łóżkami, schodzimy na pierwszą kolację w wysokich górach. To jeden z najpiękniejszych momentów na Kondratowej. Drzwi schroniska zamykają się za ostatnim turystą, zostaje garstka tych, którzy tu nocują (mieści się 20 osób). Otaczają nas góry i absolutna cisza. Stojąc na tarasie, słyszymy nawet szum śniegu osuwającego się ze świerków. Nad wysokimi szczytami zapalają się pierwsze gwiazdy. Jedną z nich jest światełko na Kasprowym Wierchu - nasz cel na jutro.

***

Budzi nas światło wpadające przez małe drewniane okna. Otwieramy je na oścież i wpuszczamy mroźne powietrze poranka. Widok na skąpany w słońcu Kasprowy, skrzące się góry i niewiarygodną ilość krystalicznie białego śniegu, który napadał w nocy, zapiera dech w piersiach.

Po śniadaniu szusujemy w stronę Doliny Goryczkowej, do dolnej stacji krzesełkowej kolejki na Kasprowy Wierch. Niespodziewanie zapadamy się w puszysty śnieg zalegający w niecce na polanie. Nie będzie łatwo dotrzeć pod wyciąg. Znajoma, choć nie oznakowana, trasa gubi nam się co rusz w leśnych przesmykach podobnych do siebie jak dwa zasypane śniegiem świerki. Przecinamy starą, nieczynną FIS-owską trasę zjazdową, na której od czasu do czasu ktoś rysuje nartami białą sinusoidę opadającą w stronę doliny. Jeszcze parę kroków, stromy zjazd w lesie, ostre podejście i po ponadpółgodzinnej walce z naturą docieramy pod drewniany szałas z pięknym widokiem na Dolinę Goryczkową, zamkniętą Kondratowym Wierchem i Goryczkową Czubą. Rozsiadamy się na drewnianych balach, pijemy herbatę, zagryzając wyjątkowo smaczną w takich okolicznościach kanapką. Pojawiające się na narciarskiej trasie z Kasprowego, sunące zakosami w dół punkciki przerywają naszą sjestę. Warto być wcześnie pod wyciągiem na Goryczkowej i zjechać parę razy (wjazd 10 zł), zanim wagoniki wwiozą amatorów białego szaleństwa z Kuźnic na Kasprowy.

Bo kiedy oni stoją w kolejce, my pałaszujemy fasolkę po bretońsku na ławach przed wyciągowym barem, wystawiając twarze na słońce. Gdy oni powoli wracają do Zakopanego, my ustawiamy się do coraz krótszej kolejki i znów parę razy zjeżdżamy z Goryczkowej. Widoki spod stacji meteorologicznej na polskie i słowackie Wysokie Tatry są wyjątkowe. A zjazd stromą, szeroką trasą Kotła Goryczkowego w stronę widocznego jak na dłoni Giewontu z wielkim krzyżem na nosie należy do wielkich przyjemności.

Chowające się za górami słońce to znak, że pora wracać do schroniska na Kondratowej, na szczęście nieco już przetartą trasą przez Dolinę Świńską, pod Kondratowym Wierchem i dalej Doliną Suchą Kondratową. Trasa jest tak wytyczona, że wjeżdża się niemal na drewniany taras.

***

Inną naszą ulubioną trasą z Kondratowej jest zimowe podejście z nartami na plecach obok Kamienia (podobno był tu kiedyś wyciąg narciarski) w stronę przełęczy pod Suchym Wierchem Kondrackim. Podejście jest długie, na końcu strome, ale nagrodą są wspaniałe widoki Tatr, Podhala i Babiej Góry oraz zjazd dziewiczym stokiem z wiatrem w uszach i, jak się miało okazać, strachem w oczach.

Wyruszamy po śniadaniu. Góry skrzą się i błyszczą białymi stokami pokrytymi cienką lodową skorupą - zimny wiatr w nocy skuł mrozem roztopioną słońcem górną pokrywę śniegu, a resztę zdmuchnął w doliny. Im wyżej, tym skorupa robi się sztywniejsza. Butami wykuwamy stopnie w coraz bardziej stromym stoku. Wreszcie decydujemy się przypiąć narty. Nie jest to proste, bo ślizgają się po skorupie, nie łapiąc przyczepności. Wieje coraz mocniej. Pomagamy sobie wzajemnie, blokując kijkami uciekające w dół narty. Jakoś poszło. Dopadamy spory kawał pięknego stoku. Nieziemska jazda! Pęd i przestrzeń! Ale śnieg się kończy i wypadamy na twardą warstwę. Jedzie się jak po tarce, zakręt można zrobić tylko po wielkim łuku, trudno wytracić prędkość. Nie wytrzymuje tego najmniej doświadczony Paweł - narty mu się rozjeżdżają i szoruje brzuchem po twardym stoku w dół, gubiąc po drodze czapkę, rękawiczki, kije i narty. Na szczęście Dolina Kondratowa jest szeroka i w miarę bezpieczna. Kończy się na śmiechu, kilku siniakach i zbieraniu sprzętu, który rozsypał się po całym stoku. A czapkę porwał wiatr.

Schronisko na Hali Kondratowej, 34-500 Zakopane, skr. pocztowa 197, tel. 0 18 201 91 14, nocleg 28 zł

http://www.kondratowa.com

W sieci

http://www.pkl.pl - Kasprowy Wierch i Goryczkowa, cenniki i informacje

http://www.kalatowki.com.pl - hotel górski