Iran

Dla początkujących Dizin, dla wymagających Shemshak
Sezon narciarski w Iranie trwa od początku grudnia do końca marca, kiedy obfite opady śniegu zapewniają doskonałe warunki do jazdy. Dwie najpopularniejsze stacje dzielą od Teheranu dwie godziny jazdy. Dla początkujących i średnio zaawansowanych narciarzy idealny będzie Dizin, bardziej wymagającym spodoba się Shemshak.

***

W Dizinie czekają trzy gondole, dwa wyciągi krzesełkowe i kilka orczyków. Łącznie kilkadziesiąt kilometrów tras, różnica poziomów ponad 1000 m.

Jeśli jest dobra pogoda, warto zdecydować się na jazdę w wyższych partiach gór. Są tam mniejsze kolejki, a z górnej stacji gondoli przepiękne widoki na okoliczne trzytysięczniki. Pogoda bywa jednak kapryśna - często wieje mocny i zimny wiatr. Warto wtedy ubrać się cieplej i wjechać na górę kolejką gondolową.

Najprzyjemniej jeździ się trasą zieloną, najdłuższą i doskonale przygotowaną. Urozmaicone nachylenie powoduje, że nie znudziła mi się nawet po kilkunastu zjazdach. W dodatku kończy się tuż przy hotelowych drzwiach. Oprócz wyciągów w Dizinie jest hotel i kilka wypożyczalni sprzętu. Można pojechać do oddalonego o kilka kilometrów Garejeh - niewielkiej wioski z trzema sklepami i piekarnią.

***

W Shemshaku skorzystamy z trzech wyciągów krzesełkowych i kilku orczykowych. Niedoświadczeni narciarze nie mają tu czego szukać. Trasy to pionowe ściany pokryte niezliczoną ilością muld. Zjazd najdłuższą z nich jest wyzwaniem nawet dla najodważniejszych. Przez cały sezon trenują tu irańscy reprezentanci w narciarstwie alpejskim.

W Shemshak zastałem wspaniałe warunki do jazdy off-piste. Na stokach leżała metrowa warstwa świeżego śniegu. Jeśli dodać do tego znaczne nachylenie stoku i brak drzew, miałem wszystko, czego potrzeba narciarzowi.

W przerwie pomiędzy zjazdami można odpocząć w jednej z knajpek, popijając gorącą herbatą miejscowy przysmak: daktyle posypane wiórkami kokosa. Warto zamówić fajkę wodną (nargillę) najlepiej wypełnioną tytoniem o smaku pomarańczowym.

W obu ośrodkach infrastruktura jest solidna, choć trochę przestarzała - pochodzi z lat 70., czyli sprzed rewolucji islamskiej.

***

Dla Irańczyków narciarstwo jest sportem ekskluzywnym, dostępnym tylko dla najbogatszych. Na stoku rzadkim widokiem są narciarki kryjące twarze pod tradycyjnymi chustami - noszą stylowe czapki i modne kaptury. Ostatnio mułłowie utrudniają również narciarskie życie coraz bardziej absurdalnymi przepisami. Niedawno przywrócono zarządzenie wprowadzające segregację płci w kolejkach do wyciągów - kobiety i mężczyźni muszą czekać osobno, choć jeździć mogą w mieszanym towarzystwie. Jak długo? O ład i porządek na stokach dbają żołnierze. Pełnią funkcję "strażników moralności", kontrolując, czy kobiety noszą nakrycia głowy lub czy mężczyźni nie korzystają z wejścia dla pań.

Irańczycy są bardzo przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców. Często zagadują turystów, pytając, skąd przyjechali i jak im się tu podoba. Kontakty najłatwiej nawiązuje się podczas dziesięciominutowego wjazdu kolejką gondolową. W czteroosobowych wagonikach można spokojnie porozmawiać, nie tylko na temat pogody.

Irańskie kurorty oferują niewiele rozrywek: ping-pong, bilard i sauna. Obowiązuje kategoryczny zakaz spożywania alkoholu, a słuchanie muzyki uważane jest za ekstrawagancję.